Chciała być „najmniejszą z najmniejszych” – Olga Lilien

5 Chciała być „najmniejszą z najmniejszych” – Olga Lilien 211x300 - Chciała być „najmniejszą z najmniejszych” – Olga LilienStarsi mieszkańcy Mokrzyszowa mają dobrze w pamięci niską, przygarbioną kobietę, która zmierzała do swych przyjaciół Kalinków na Górkę. Często ich odwiedzała, więc nikogo to nie dziwiło. Wpisała się nie tylko w tło tej powojennej wioski, ale i w historię okresu okupacji. Była wdzięczna za pomoc w czasie wojny i poświęciła resztę swego życia dzieciom.

Olga Lilien urodziła się  24 grudnia 1903 roku we Lwowie, w rodzinie żydowskiej. Ojciec – Norbert Lilien był znanym lwowskim pediatrą, a z zamiłowania fotografem pejzaży. Matka Joanna z domu Braun zmarła dość wcześnie, osieracając dwie córki Olgę i młodszą Helenę. Ojciec ponownie się ożenił z wdową po swym bracie.

Olga Lilien po ukończeniu gimnazjum im. Adama Mickiewicza we Lwowie poszła w ślady ojca, podejmując naukę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie na wydziale medycznym. W 1927 roku uzyskała stopień doktora nauk medycznych. Praktykę lekarską odbywała przez rok w Stanach Zjednoczonych, w szpitalu Terre Haute, stan Indiana, następnie pół roku w Berlinie w Niemczech oraz rok w  Paryżu we Francji, w klinice profesora Marfana. Po powrocie do Lwowa uczyła higieny w liceum, którego była abiturientką.

Do wybuchu II wojny światowej udzielała się i pomagała w laboratorium bakteriologicznym u doktora Henryka Meisla w Państwowym Zakładzie Higieny  we Lwowie. Po wybuchu wojny mieszkała we Lwowie. 17 września 1939 roku na tereny wschodnie wkroczyły wojska Sowieckie. Zaczęły się zsyłki i represje. Przybyli tu Rosjanie wystawiali ludności nowe dokumenty. Rodzinie Lilien chcieli przypisać hebrajskie nazwisko i narodowość. Jednak ojciec odmówił, przekonując urzędnika, aby zapisał, że oboje są Polakami. Zmienili nazwisko na Mazur.

Olga zostaje z nakazu nowych władz przeniesiona do pracy w Łopatynie ok. 80 km od Lwowa, gdzie pracuje jako lekarz przez kilka miesięcy. Po wkroczeniu Niemców do Lwowa musi się ukrywać ze względu na swe pochodzenie. Rozpoczynają się represje: zamknięto wszystkie szkoły, Instytut Meisla został zlikwidowany, ponieważ doktor był Żydem. Wszyscy Żydzi zostali skierowani do getta. Umiera ojciec Olgi, a w niedługim czasie w getcie umiera siostra Helena wraz z mężem. Olga Lilien straciła całą swoja rodzinę. Z najbliższych została jej tylko kuzynka Olga Stande. Została sama. W styczniu 1942 roku dowiedziała się, że jedna żydówka, która pracowała u Meisla, została zabrana przez gestapo i zabita. Chciała jak najszybciej opuścić Lwów. Z polecenia kuzynki Olgi Stande udała się do swojej znajomej z lat szkolnych Haliny Szymańskiej. Halina dała jej adres siostry Barbary, która mieszkała i pracowała jako instruktorka w tutejszej szkole rolniczej w Mokrzyszowie. Opuściła Lwów.

Przez jakiś czas zamieszkała u swoich krewnych. Nie chcąc jednak ich narażać udała się w okolice Sandomierza, gdzie pracowała jako kucharka i pokojówka. Przez jakiś czas mieszkała u Barbary Szymańskiej w Mokrzyszowie. Za wstawiennictwem Barbary dostała pracę w szkole rolniczej w Mokrzyszowie. Do pracy przyjął ją dyrektor Połowicz. Zamieszkała w gospodarstwie. Gdy szkoła rolnicza zaczęła już działać, zaproponował jej pracę w kuchni. Przez jakiś czas była pomywaczką w internacie i w stołówce. Pracowała również sprzątając w szkole.

Po pięciu miesiącach okres nauki zakończył się i Połowicz zaproponował jej pracę w gospodarstwie. Pomocne też były siostry zakonne z Mokrzyszowa, które ukrywały ją w gospodarstwie rolnym przez jakiś czas. Olga nawiązała przyjaźń z państwem Połowiczów. Połowiczowie wiedzieli, że jest z zawodu lekarzem. Znali znaną rodzinę lekarską sprzed wojny z Lwowa. Olga uczyła dzieci Połowiczów i sprawowała opiekę lekarską nad rodziną. Pracowała tu do końca wojny.

W czasie wojny wspierała pomocą medyczną żołnierzy AK, a po jej zakończeniu działaczy WiN. Po wojnie dyr. Połowicz zorganizował szkołę rolniczą w Tarnobrzegu, w zamku dzikowskim. Lilien pracowała tam, jako nauczycielka anatomii.

Lilien wspominała o trzech przypadkach z wojny, gdzie została poddana kontroli. Raz przy przeprawie przez Wisłę, gdy wybierała się do Lwowa, mając ze sobą worek mąki. Sprawdzona nie została zatrzymana. Drugim razem w drodze z Tarnobrzega do Warszawy, gdzie jechała odwiedzić krewnych. Patrol niemiecki zatrzymał ją oświadczając, że jest żydówką. Została odprowadzona do komendanta, a komendant zabrał ją do getta. W drodze, w ciemnej ulicy kazał jej odejść. I nie podjął żadnych kroków w jej sprawie. Olga po raz trzeci była w niebezpieczeństwie podczas pokazowej egzekucji (od której później odstąpiono) we wsi Mokrzyszów, po zabiciu żandarma niemieckiego. Niemcy spędzili wszystkich mieszkańców, żeby strachem wymusić zeznania. Niemiec wówczas zauważył u Olgi semickie podobieństwo, pokazując na Olgę, powiedział ,,to jest żydówka”. Wtedy wszyscy mieszkańcy i sołtys gromady Mokrzyszów Jan Bila zaprzeczyli temu oskarżeniu. Olgi nikt nie zdradził.  Wszyscy wiedzieli, że nie jest stąd i przypuszczali o jej pochodzeniu. Każdy z nich mógł sprzedać ją Niemcom. Wszyscy mieszkańcy jednak ją ochronili.

Wśród mieszkańców występuje jeszcze jedna opowieść.  Jeden z żandarmów Adam Wolman rozpoznał w Oldze żydówkę. Wolman należał do okrutnych żandarmów okresu okupacji. Przez podziemie skazany na karę śmierci. Pewnego razu szedł z Janem Bilą drogą prowadzącą na Białą Górę. Idąca do pracy w gospodarstwie Lilien musiała ustąpić drogi, widząc żandarma zeszła do przydrożnego rowu. Wolman określił po wyglądzie Olgę  jako żydówkę. Sięgał po broń do kabury jednak sołtys Bila, odciągnął go od zamiaru zastrzelenia mówiąc: „przecież widzisz jak wygląda niedługo sama umrze, kule będziesz marnował”. Niemiec odpuścił. Po zakończeniu wojny dr Olga zdecydowała się pozostać w Tarnobrzegu, gdzie wróciła do swojego zawodu lekarza pediatry.

Pracowała w szpitalu, przychodni zdrowia. Była także lekarzem szkolnym w tarnobrzeskim liceum. Pracowita, tolerancyjna, o szerokich horyzontach myślowych, doskonaliła i poszerzała swoją wiedze medyczną, wprowadzając innowacje medyczne takie jak ochronne szczepienia dzieci. Żyjąc w spartańskich warunkach niosła pomoc wszystkim. Jej mottem życiowym było nieść pomoc i miłość bliźniemu oraz „Być najmniejszą z najmniejszych”. Wypełniała najlepiej jak umiała dogmat płynący z wiary, czyli umiłowanie bliźniego. Po wojnie upodobała sobie wieś Mokrzyszów. Stała się dla niej wspomnieniem z życia tym dobrym jak i tym  złym. Polubiła tu przychodzić i odwiedzać znajomych.

Przyjaźnią ogarnęła rodzinę Kalinków. Dziś nie wiemy w jaki sposób byli jej pomocni w czasie wojny. Znała się z Janiną i Genowefą z pracy w gospodarstwie rolnym. Później po wojnie Janina pracowała w przychodni, w której leczyła Lilien. Znajomość trwała do końca ich życia. Po zakończeniu działań wojennych wraz z doktorem Wołoszyńskim zorganizowała pierwszą opiekę pediatryczną w Tarnobrzegu przy ul. Mickiewicza.

W 1953 roku powstał oddział pediatryczny w szpitalu tarnobrzeskim. Pierwszym lekarzem i ordynatorem została dr Olga Lilien, która nigdy nie odmawiała pomocy potrzebującym. Często furmankami, w nocy przemierzała drogi i ulice by nieść pomoc. W ostatnim etapie życia przebywała w Domu Opieki Społecznej na ul. Kurasia w Tarnobrzegu. Zmarła 19 sierpnia 1996 roku w wieku 92 lat, pochowana na cmentarzu w Tarnobrzegu. Dziś jedna z tarnobrzeskich ulic nosi imię dr Olgi Lilien.  Skromna osoba dr Olgi Lilien, „judymowej lekarki” będzie zawsze szanowana przez społeczność Tarnobrzega i okolic. Wiele osób, a szczególnie chore dzieci leczyła bezinteresownie, z poświęceniem i nigdy nie odmawiała pomocy. Z oddaniem realizowała motto przysięgi lekarskiej, więc dla lekarzy szczególnie pediatrów staje się wzorem do naśladowania i przykładem, co w życiu jest najważniejsze. Ci którzy pamiętają dr Lilien, widzą ją jako osobę charyzmatyczną, działającą w trosce o dobro drugiego człowieka.

Andrzej Biernat

2 thoughts on “Chciała być „najmniejszą z najmniejszych” – Olga Lilien

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *