Kobieta Niepodległej – Maria Tarnowska

W piątek, 22 listopada 2019 r. wykładem „Niepodległość a współczesne kino polskie”, który zaprezentował pan Grzegorz Kociuba, zakończył się VII Tydzień Historyczny im. Kazimierza Wiszniowskiego. Organizatorem tego wydarzenia była Biblioteka Pedagogiczna w Tarnobrzegu.

Pięciodniowy cykl bardzo ciekawych wykładów, w ramach Tygodnia Historycznego, rozpoczęła prelekcja doktora Tadeusza Zycha zatytułowana „Kobieta Niepodległej – Maria Tarnowska”. Wykład ten przywraca pamięć o kobiecie, o której wydaje się, że zapomniano. Szczególnie to dziwi, bo była jedną z najbardziej istotnych postaci, tak ważnego dla Polaków Powstania Warszawskiego. Całe życie Marii Tarnowskiej zasługuje na najwyższy szacunek. Brała udział czynnie w pięciu wojnach, jako członek najpierw Międzynarodowego, potem Polskiego Czerwonego Krzyża, opiekując się rannymi i chorymi.

Publikujemy wykład (w całości) pt. „Kobieta Niepodległej – Maria Tarnowska”, z dnia 18.11.2019 r., którego autorem jest dr hab. Tadeusz Zych. Wykład ten wygłoszony został w „sali czerwonej” Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega.


Tarnobrzeg, MHMT, 18.11.2019 r.

Dzisiejszy, listopadowy wieczór jest jednym z wielu spotkań związanych z przypomnieniem jakże radosnego dla Polaków wydarzenia, jakim było odzyskanie przez Polskę niepodległości. Chciałbym, abyśmy dziś o tej niepodległości mówili poprzez pryzmat jednej osoby. Tą osobą jest Maria Aniela Seweryna Tarnowska.

Tak się składa, że w tym roku obchodzimy 100-lecie powstania Polskiego Czerwonego Krzyża. Miałem przyjemność uczestniczyć w piątek, 15 listopada 2019 r. w ogólnopolskiej konferencji naukowej „Polski Czerwony Krzyż – 100 lat w służbie Ojczyźnie i ludziom”, która odbyła się w Krakowie, na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mówiłem o kobietach, które pieczętowały się herbem Leliwa, były Tarnowskimi, albo po mężu, albo od urodzenia. Było ich cztery i wszystkie one miały ogromny wkład w dzieje Polskiego Czerwonego Krzyża, jednej z najważniejszych i najpiękniejszych organizacji, istniejącej po dzień dzisiejszy. Maria Tarnowska niewątpliwie może być nazywana Pierwszą Damą Polskiego Czerwonego Krzyża. To jest pierwszy powód dla którego chciałem mówić o Marii Tarnowskiej.

Drugi, to namowa ze strony nieobecnego tutaj fizycznie, ale myślę, że duchem jest również z nami, najstarszego syna ostatniego właściciela i dziedzica Dzikowa, pana Jana A. Tarnowskiego. W rozmowie telefonicznej, którą odbyłem parę miesięcy temu, mówił, że warto by było przypomnieć postać Marii Tarnowskiej. Pan Jan Tarnowski zadał mi ważne pytanie: Jak to jest, że kiedy tak wiele mówi się o Powstaniu Warszawskim, mówi się o wielu osobach z nim związanych, nie mówi się o Marii Tarnowskiej? A przecież to ona tak naprawdę jest jednym z symboli zakończenia Powstania Warszawskiego. Pan Tarnowski próbował sam sobie odpowiedzieć na to pytanie, mówiąc: że w dalszym ciągu nie jest popularne gloryfikować kogoś, kto pochodził z arystokracji. Odpowiedziałem mu, że ja mam inną teorię na ten temat. Według mnie, nie mówi się o Marii Tarnowskiej, naprawdę wybitnej postaci, z jednego prostego powodu, zaznaczam, że to jest moje osobiste zdanie, nie musicie się z tym zgadzać. Według mnie tym powodem było to, że niestety przeżyła… Gdyby zginęła w powstaniu, najlepiej jeszcze na barykadzie, miałaby pomniki. Dzisiejsza narracja historyczna promuje osoby, które nie dla ojczyzny żyły, ale te, które za ojczyznę zginęły. Najlepszym przykładem tego są Żołnierze Wyklęci.

Trzecim powodem, dla którego chcę mówić o Marii Tarnowskiej to pomijanie kobiet w historii, a niewątpliwie, to one w dużej mierze przyczyniły się do przetrwania świadomości narodowej w XIX w. To tyle tytułem wstępu.

Maria Tarnowska, zanim otrzymała dumne nazwisko Tarnowska, nazywała się Maria Aniela Seweryna Światopełk – Czetwertyńska. Nazwisko dziwne, ale w historii Polski i Rusi odegrało ogromną rolę. Rodzina Światopełków wywodziła się jeszcze z książąt ruskich, pieczętowała się ruskim herbem: świętym Jerzym na koniu, zabijającym smoka. Była jednym z najstarszych rodów ruskich, które potem w trakcie Unii Polsko – Litewskiej w 1569 roku weszły w obręb szlachty, możnowładztwa polskiego.

Urodziła się 6 lipca 1880 roku, w posiadłości rodzinnej w Milanowie, w powiecie parczewskim. Ogromny wpływ na jej życie wywarła rodzinna historia. Ojciec był powstańcem styczniowym, zesłańcem na Syberię za udział w powstaniu, dziadek powstańcem listopadowym. Osoby w bliskim i dalszym jej otoczeniu, dla Polski oddawały życie. Wychowana była w tradycji patriotyzmu. Należy o tym powiedzieć, wychowana także na Europejkę, gruntownie wykształcona, władała kilkoma językami, a podróżując, korzystała z dobrodziejstw kulturalnych wielkiego świata.

W 1900 roku, na jednym z bali poznała młodego i przystojnego Adama Tarnowskiego. Między nimi zrodziło się uczucie. W niedalekiej przyszłości pobrali się. Po Adamie odziedziczyła nazwisko Tarnowska.

Adam Tarnowski pochodził z Dzikowa. Postać zapomniana i poniekąd tragiczna. Był jednym z największych dyplomatów swoich czasów. Robił błyskotliwą karierę, jako dyplomata austro-węgierski. Był typowany jako przyszły minister spraw zagranicznych potęgi, jaką były Austro-Węgry. Dramat polegał na tym, że będąc wiernym poddanym Franciszka Józefa, jednocześnie był Polakiem. Dla sojusznika Austro-Węgier, Niemiec była to rzecz nie do przyjęcia. Niemcy zrobiły wszystko, aby kariera Adama Tarnowskiego nie rozwinęła się. Traktowali go jako Polaka i uważali, że bardziej będzie reprezentował interesy polskie niż interesy państw centralnych. Stąd nigdy nie osiągnął tego najwyższego stanowiska, jeśli chodzi o dyplomację. Po odzyskaniu przez Polskę nieodległości w 1918 roku, byłby idealny, aby pracować w polskiej dyplomacji, jednakże w odrodzonej Polsce był traktowany, jako ten, który wysługiwał się zaborcom.

Maria Tarnowska wspierała i towarzyszyła mężowi na każdym szczeblu kariery, która znaczona była kolejnymi placówkami dyplomatycznymi w całej Europie. Zaczął od Waszyngtonu, jako radca ambasady austro-węgierskiej, potem był Paryż, Drezno, Bruksela, Madryt. Na dłużej państwo Tarnowscy zostali w Londynie. Tam dorastał, jak się później okazało, jedyny ich syn Andrzej. Bardzo szybko nawiązali kontakty z ówczesną londyńską elitą. Weszli w bardzo zażyłe stosunki z parą królewską. Szczególnie ta zażyłość rozkwitła między Adamem Tarnowskim a królem Edwardem.

Z Londynu Tarnowski został wysłany do Sofii, gdzie objął stanowisko samodzielnego ambasadora. Był to dość poważny awans. Rozpoczęła się jego przygoda dyplomatyczna na Bałkanach. Region ten przechodził wówczas bardzo trudny okres. Są to lata 1912-1913, czyli I i II wojna bałkańska, stanowiące preludium do wybuchu I wojny światowej.

Właśnie w czasie I wojny bałkańskiej wydarzyło się coś, co miało wpływ na całe dalsze życie Marii Tarnowskiej. Uznała, że nie będzie siedziała w domu, gdy giną ludzie. Postanowiła ruszyć na front, aby nieść pomoc ludziom tam walczącym.

Będę cytował od czasu do czasu fragmenty „Wspomnień” Marii Tarnowskiej, które wydane były w grudniu 2001 roku. Opowiada w nich o swoich kolejnych życiowych wyborach. Maszynopis tych wspomnień jest zresztą w naszych dzikowskich zbiorach. Jest to dla mnie jedna z najpiękniejszych i najmądrzejszych książek, jakie można przeczytać.

Tak opisuje moment związany z wojną i decyzją pójścia na front. Cytuję: „Mąż powierzył mi pieczę nad personelem ambasady Austrii. Wkrótce zaprzyjaźniłam się serdecznie z wszystkimi pracownikami. Postanowiłam skorzystać z okazji i nauczyć się pielęgniarstwa. Zapytałam o zdanie lekarza ambasady, który pochwalił mój zamiar i oddał mnie pod opiekę siostry Angeli. To była wspaniała kobieta. Gdy zjawiłam się rankiem, tytułowała mnie per wasza ekscelencjo. Lecz po włożeniu białego fartucha, musiałam słuchać jej poleceń, na równi z bułgarskimi siostrami. Nie zdawałam sobie sprawy, że podjęta wówczas decyzja, wpłynie na moje dalsze życie”.

Niewątpliwie był to moment przełomowy, moment inicjacji Marii związany z białym fartuchem i czerwonym krzyżem, wtedy jeszcze nie Polskim Czerwonym Krzyżem. Należy pamiętać, że Polski w 1912 roku jeszcze nie było. Dodam jako ciekawostkę, że kiedy u nas toczyło się powstanie styczniowe – rok 1863, w Szwajcarii dochodzi do powstania słynnej organizacji, czyli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Na pamiątkę, że była to Szwajcaria, symbolem tej organizacji są odwrócone kolory flagi tego państwa.

Wybucha I wojna światowa. Maria Tarnowska zgłasza się jako ochotniczka, już jako sanitariuszka Czerwonego Krzyża. Otrzymała przydział do zespołu chirurgicznego na froncie rosyjsko-austro-węgierskim, froncie który przebiegał przez tereny polskie, w pobliżu Lublina. Przez jakiś czas pracowała też w Krakowie, jako pielęgniarka w szpitalu I Korpusu Krakowskiego. Było to jej pierwsze spotkanie z prawdziwą wojną.

Wspomina ten czas tak: „Wyjechałam do Wiednia, aby zgłosić się w oddziały Czerwonego Krzyża jako sanitariuszka i prosić o przydział do I Korpusu Krakowskiego złożonego z polskich oddziałów”. Bardzo jej zależało, aby tą pomoc od niej otrzymywali polscy żołnierze. Jak pisze dalej: „Nic z tego nie wyszło, ponieważ korpus miał już swój własny personel. Zostałam przydzielona do formacji Czerwonego Krzyża, zwanym pierwszym zespołem chirurgicznym i wysłana na front.”

Lata I wojny światowej to praca Marii Tarnowskiej jako sanitariuszki. Zbliżał się rok 1918. Jak mówiono „Polska wybuchła”. Pisała: „Niewiele jest w życiu doznań, które można porównać ze świadomością, że odradza się ojczyzna. Przez kilka miesięcy wszystkie marzenia lat dziecięcych i młodzieńczych, wysiłki i nadzieje dorosłego życia wielu pokoleń, stały się dla Polaków cudowną, oszałamiającą rzeczywistością”.

Listopad roku 1918 oznaczał tylko początek budowy niepodległego państwa. To państwo, które się rodziło, nie miało ani granic, ani swojego ustroju. Ten ustrój przyjdzie dopiero w 1921 roku, w postaci tzw. Konstytucji Marcowej, ale walka o granice trwała jeszcze parę miesięcy dłużej. Toczyła się z Ukraińcami, potem miała miejsce wojna polsko-bolszewicka, w której oczywiście Maria brała udział jako sanitariuszka. Jako że była osobą majętną, w Warszawie w 1918 roku, dzięki własnym środkom i darowiznom, które sama organizowała wśród przyjaciół, ufundowała szpital polowy. Opiekę nad tym szpitalem objął Polski Czerwony Krzyż, który powstał właśnie w 1919 roku. Maria Tarnowska wraz ze swoją siostrzenicą Marią Zamojską i bratanicą Marią Czetwertyńską pracowały w tym szpitalu jako kwalifikowane pielęgniarki.

W marcu 1919 roku szpital ufundowany przez Marię Zamojską wszedł w skład 18 dywizji piechoty, został ulokowany w Twierdzy Brzeskiej nad Bugiem. W tym miejscu zastaje ich rozkaz wymarszu w kierunku Kijowa, rozpoczynała się wielka polska ofensywa na Kijów, która doprowadziła do zdobycia tego miasta. Doszło jednak do kontrataku bolszewickiego, w wyniku którego, w lecie 1920 roku wojska bolszewickie znalazły się pod Warszawą. Front wydłużył się w sposób rzadko spotykany w dziejach wojen, co rodziło ogromne problemy jeśli chodzi o pomoc rannym.

Maria Tarnowska dokonuje wtedy rzeczy niezwykłej. Wymyśla coś, co można by dzisiaj nazwać mobilnym szpitalem, czyli takim, który przemieszcza się wraz z frontem. Te mobilne szpitale zdały egzamin. W czasie Bitwy Warszawskiej Maria była przełożoną pielęgniarek, w zorganizowanym przez siebie szpitalu, przy 6 brygadzie jazdy. W czasie, kiedy Maria działa w tym szpitalu, na koniu siedzi jej syn Andrzej, który bierze udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W tym okresie Maria poznaje młodego porucznika – Tadeusza Komorowskiego, słynnego Bora, z którym przyjdzie się jej spotkać ponownie w okresie Powstania Warszawskiego.

Za swoje niezwykłe męstwo w czasie wojny polsko-bolszewickiej Maria Tarnowska została odznaczona Krzyżem Walecznych. Tak o tym napisała: „Jedyne odznaczenie, które naprawdę ceniłam”.

W momencie, gdy skończyła się wojna, Adam Tarnowski zdecydował się kupić majątek Świerże, koło Dorohuska. Tam zajął się gospodarowaniem. Maria, która towarzyszyła mężowi przez całe życie, była przy jego boku, zdecydowała się podjąć działania już nie związane z wojną, ale działania na czas pokoju. Dusza pielęgniarki i działaczki Polskiego Czerwonego Krzyża nie pozwoliła jej spocząć na laurach i rozpoczęła działalność na rzecz lokalnego środowiska. Był to biedny teren, bez przemysłu, gdzie ludzie nie mieli większych perspektyw, cierpieli głód, nie mieli dostępu do opieki zdrowotnej. Maria Tarnowska, niczym Siłaczka, na tym terenie postanawia wychowywać dzieci, uczyć ogólnej higieny. W ramach Czerwonego Krzyża wymyśliła coś, co potem, już po II wojnie światowej było czymś ze sztandarowych osiągnięć tzw. państwa ludowego. Mówimy tu o wiejskich ośrodkach zdrowia. Finansowała to przedsięwzięcie głównie z własnych funduszy i datków od przyjaciół. Oblicza się, że w ramach tej działalności postało ponad 300 takich wiejskich ośrodków zdrowia. Było to jedno z największych osiągnięć Polskiego Czerwonego Krzyża w okresie międzywojennym. Higiena i dostęp do służby zdrowia był głównym problemem kresów odradzającego się państwa. Maria się w ten problem mocno zaangażowała, pisała artykuły, organizowała pogadanki w Polskim Radio.

Dokonania Marii Tarnowskiej były tak wielkie, że przyniosły jej uznanie nie tylko w Polsce, ale także na arenie międzynarodowej. Otrzymała największe odznaczenie, jakie w ramach działalności w Czerwonym Krzyżu można otrzymać a mianowicie Medal Florence Nightingale. Była pierwszym obywatelem Polski, który został odznaczony takim medalem. To było ogromne uznanie jej działalności.

Wrzesień 1939 roku zastał Tarnowskich w Warszawie. W centrum stolicy posiadali wspaniały, piękny dom z kolekcją dzieł sztuki, wielką biblioteką. Dla Marii była to już piąta wojna, w której uczestniczyć miała jako pielęgniarka. Podjęła pracę najpierw w Warszawie w szpitalu wojskowym, potem w Lublinie. W momencie, gdy obydwa miasta zostały zajęte przez armię niemiecką, wrócili do swojego majątku na kresach. 17 września 1939 roku tereny te zostały zajęte przez Rosjan. Na szczęście Tarnowscy w ostatniej chwili uciekli stamtąd, wrócili do Warszawy. Tarnowska zaczęła pracę w Polskim Czerwonym Krzyżu, już pod okupacją niemiecką. Należy wiedzieć, że w czasie okupacji Niemcy zlikwidowali wszystkie polskie organizacje, od sportowych, poprzez kulturalne a skończywszy na takich, które niosły ludziom pomoc medyczną. Nie zdecydowali się na likwidację Polskiego Czerwonego Krzyża, co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, była to część organizacji międzynarodowej, a z dobrodziejstw Czerwonego Krzyża korzystali również Niemcy. Po drugie, PCK zajmował się nie tylko rannymi, ale także pomocą dla osób, które znajdowały się w trudnej sytuacji. Dla Niemców było to dość wygodne, ponieważ polskimi rękami załatwiali własne problemy. Okupant zgodził się na funkcjonowanie Polskiego Czerwonego Krzyża, ale ograniczał wolność i suwerenność tej organizacji. Mało tego. Doszło do powołania drugiej organizacji, już pod skrzydłami niemieckimi – Rady Głównej Opiekuńczej (RGO), która miała być dla Niemców taką przeciwwagą dla działań Polskiego Czerwonego Krzyża.

Działalność Marii Tarnowskiej w strukturach PCK doprowadziła do kontaktów z polskim państwem podziemnym, mianowicie ze Związkiem Walki Zbrojnej przemianowanym potem w Armię Krajową. Dom Tarnowskich przy Piusa 11 był jednym z ważniejszych punktów kontaktowych, nie tylko dla AK, często przebywał tam delegat rządu na kraj.

W 1942 roku gestapo, które podejrzewało Marię Tarnowską o różnego rodzaju działania nie koniecznie związane z działalnością PCK, pod pretekstem przyjęcia nielegalnie pieniędzy, aresztowało Marię. Poddana została brutalnemu śledztwu na Szucha, potem osadzona na kilka miesięcy w więzieniu na Pawiaku. Dzięki staraniom męża oraz ogromnym naciskom ze strony Polskiego Czerwonego Krzyża, Szwajcarii, jak również ówczesnego papieża, doszło do zwolnienia Marii z więzienia.

Z chwilą opuszczenia aresztu, podjęła decyzję wejścia w struktury Armii Krajowej, otrzymała stopień porucznika, z przydziałem do korpusu Wojskowej Służby Kobiet. Była to bardzo ważna struktura AK, zajmująca się m.in. przygotowaniem pielęgniarek i całego systemu pomocy dla rannych, pod kątem pomocy oddziałom partyzanckim a potem przygotowań do Powstania Warszawskiego, które miało wybuchnąć. Maria Tarnowska posiadając przepustkę Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, mogła przemieszczać się po wszystkich dzielnicach Warszawy. Umożliwiło jej to wejście do getta warszawskiego i pomoc dla ludności żydowskiej.

Powstanie, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku oczywiście nie było zaskoczeniem dla Marii Tarnowskiej. Cytuję jej wspomnienie tego momentu: „Wcześniej zrezygnowałam z pracy w Czerwonym Krzyżu, by wziąć udział w Powstaniu Warszawskim, które wedle naszej oceny miało trwać nie dłużej niż 10 dni.” To nie była tylko opinia Marii. Powstanie z założenia miało trwać od 3 do 10 dni. Liczono na zwycięstwo przez zaskoczenie, na nacisk sowietów ze strony wschodniej. Wszystko zawiodło. Powstanie się przedłużało a cenę za przedłużające się walki najmocniej odczuła ludność cywilna. Wiemy, że w czasie Powstania Warszawskiego oddało życie 200 tysięcy ludności cywilnej, w porównaniu – w tym samym czasie poległo w walce 20 tysięcy żołnierzy AK. Dla Marii Tarnowskiej codzienny widok rozstrzeliwań, gnanych przed czołgami Bogu ducha winnych ludzi było czymś niezrozumiałym i strasznym, nie była w stanie sobie z tym poradzić.

Dowództwo AK, z generałem Borem-Komorowskim czele, podjęło decyzję o rozpoczęciu rokowań z generałem Gunterem Rohrem. Rokowania te miały na celu doprowadzić do zgody Niemców na wyprowadzenie w Warszawy części ludności cywilnej. W skład delegacji weszła Maria Tarnowska, która była w trakcie tych negocjacji najważniejszą osobą. Doskonale znała język niemiecki, a jej pochodzenie i życiorys budził respekt i szacunek. Dzięki tym rozmowom oblicza się, że od 10 do 15 tysięcy ludzi zostało wyprowadzonych z Warszawy, za zgodą Niemców. Bez cienia przesady można powiedzieć, że te 15 tysięcy ludzi zawdzięczało życie determinacji Marii Tarnowskiej.

To nie koniec jej działalności w Powstaniu Warszawskim. Po raz kolejny znalazła się, tym razem w gronie czterech osób ze strony polskiej, które rozpoczęło rokowania ze słynnym niemieckim generałem Erichem von dem Bachem-Żelewskim. Rokowania te miały na celu zakończenie powstania. Zachowało się zdjęcie (przyp. red. zdjęcie główne tego materiału) na którym Maria Tarnowska ubrana cała na czarno, z opaską na oczach (jak i cała delegacja), założoną po to, aby nie widzieć gdzie znajdują się kwatery niemieckie, idzie na te rokowania. Strona polska stawiała wtedy w zasadzie tylko jeden warunek – uznanie żołnierzy Armii Krajowej za kombatantów i nadanie im wszystkich praw jakie ma żołnierz walczący na froncie. Niemcy długo nie chcieli się na to zgodzić, gdyż uważali żołnierzy AK za bandytów. Pod presją sytuacji zgodzili się w końcu na spełnienie tego warunku. Zacytuję jedno zdanie, tym razem nie z jej pamiętników. Zdanie z dziennika oficera niemieckiego, który był przy rokowaniach. Cytuję: „W tym momencie, gdy protokół był gotów, mieliśmy wrażenie, że to nie Polacy kapitulują, lecz my przed starą hrabiną”.

Powstanie się skończyło. Ludność, która przetrwała powstanie znalazła się w obozach w Pruszkowie. Maria Tarnowska uznała, że musi im towarzyszyć i przez pewien czas przebywała w tym obozie, organizując pomoc medyczną dla uchodźców warszawskich.

Kolejnym punktem jej działalności podczas II wojny światowej był Kraków, gdzie wraz z Adamem zatrzymali się u kuzyna Marii, Jana Zamojskiego w willi w Ojcowie. W Krakowie, wyzwolonym bez uszczerbku dla miasta i ludności, Polski Czerwony Krzyż zaczął się odradzać w rzeczywistości powojennej. Maria wstępuje w szeregi tej organizacji, której głównym celem jest teraz opieka nad uchodźcami, którzy spływali na ten teren. Działalność ta nie mogła być nie zauważona przez nowe, komunistyczne władze, które aresztowały Marię Tarnowską, pod zarzutem współpracy z Niemcami. Dzięki wysiłkom wielu ludzi jej przychylnym została uwolniona. Decyduje się na powrót do Warszawy.

W zrujnowanej Warszawie na placu Trzech Krzyży organizuje kawiarenkę, która miała dać jej i mężowi możliwość utrzymania i przetrwania. Podęła wysiłek odtwarzania w stolicy struktur Polskiego Czerwonego Krzuża. W sierpniu 1946 roku, podobno na osobiste polecenie marszałka Michała Rola-Żymierskiego, została usunięta z szeregów PCK.  Adam Tarnowski w tym czasie bardzo podupadł na zdrowiu. Maria dowiaduje się, że służby szykują się do jej ponownego aresztowania i postawienia jej skutecznego aktu oskarżenia. Dzięki pomocy Międzynarodowego Czerwonego Krzyża udało się jej, z bardzo ciężko chorym mężem, wyjechać do Szwajcarii, gdzie mieszkał ich jedyny syn. Cytuję: „Zachowałam wolność i wtopiłam się w anonimowy tłum uchodźców. Nigdzie nie jestem przypisana. Wszystkie moje doczesne dobra mieszczą się w walizce średniej wielkości. Koleje mojego losu nie budzą większego zainteresowania, nie warte są wzmianki”.

Los nie oszczędzał jej przykrych wydarzeń. Doświadcza najgorszej rzeczy, jaką może doświadczyć żona i matka. Najpierw umiera jej ukochany mąż Adam, a niedługo potem, w wypadku samochodowym ginie jedyny ich syn. Zostaje praktycznie sama. Zaopiekowała się nią synowa, która sprowadza Marię do Brazylii, gdzie sama mieszka. Tęskni jednak za Polską.

Dzięki ogromnym wysiłkom Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, władza komunistyczna zgadza się dać Marii Tarnowskiej, w 1958 roku zezwolenie na wjazd do Polski. Siedem lat później w wieku 85 lat umiera w Warszawie. Pochowana jest na cmentarzu powązkowskim.

Na zakończenie, ze „Wspomnień” wybrałem zdanie, które w moim mniemaniu jest mottem tego niezwykłego i wspaniałego życia Marii Tarnowskiej. Cytuję: „Przez wiele lat, miłość najbliższych kierowała moimi krokami, pomagała uporać się z trudnościami, wskazywała powinności. Od chwili, gdy wyfrunęłam z rodzinnego gniazda, sama musiałam brykać się z życiem i tylko ode mnie zależało czy odniosę zwycięstwo czy doznam porażki”. Te zdania, to wielki hymn o wolności wyśpiewany przez kobietę niezwykłą, w której życiorysie skraplają się losy Polaków. Polaków, którzy doświadczyli, tak radości roku 1918, jak i dramatu roku 1939. Skraplają się losy ludzi, którzy swoim życiem zaświadczyli, że niezależnie od sytuacji – jak to mistrz Władysław Bartoszewski mawiał, warto być przyzwoitym.      

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *