Kultura jako stan umysłu

Praca w kulturze to sposób na życie. Może nie najlepszy, ale na pewno gwarantujący pewną intensywność życia. A praca w domu kultury? To nie praca – to stan umysłu.

Dzisiejszy dom kultury nie ma już prawie nic wspólnego z tymi placówkami sprzed kilkunastu lat. Jest nowoczesny, stara się nadążać za potrzebami mieszkańców, śle wnioski o zewnętrzne dofinansowanie, bierze udział we wszystkich inicjatywach w swoim otoczeniu. Także Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Baranowie Sandomierskim w ciągu kilku ostatnich lat przeszedł sporą metamorfozę. Przede wszystkim bardzo poprawiła się jego infrastruktura. Wiele jeszcze jest do zrobienia w Skopaniu, czy filiach bibliotek, ale główny budynek w Baranowie Sandomierskim jest prawdziwą perełką regionu. Naszpikowany funkcjonalnym sprzętem, z nowoczesnym designem, wygodny i bezpieczny zarówno dla pracowników, jak i widzów.

Ale wyremontowana sala widowiskowa, sprzęt nagłośnieniowy i oświetlenie, studia, reżyserka, garderoby itd. to tylko rzeczy, miejsca, ściany. Nic by nie znaczyły bez ludzi. Zarówno tych, którzy codziennie w nich pracują, jak i tych, którzy na nasze zaproszenie odpowiadają i chcą z nami w tych murach spędzić trochę czasu. Same fotele – choćby najwygodniejsze – w końcu znudzą się. To ludzie nadają znaczenie tym przedmiotom i czynią z nich narzędzie budzenia emocji i uczuć, nawiązywania relacji, budowania interakcji – czyli tworzenia kultury.

 

zakończenie sezonu 1 1024x617 - Kultura jako stan umysłu
Zakończenie sezonu

Działalność upowszechnieniowa nie jest szczególnie atrakcyjna – powiedzmy – marketingowo. Ale to podstawa w każdym domu kultury. Najważniejsze zadanie – edukacja artystyczna. Odbywa się w zaciszu salek, taka praca u podstaw – do re mi fa… krok do przodu, obrót, krok do tyłu… szkic, pastela, farba… I tak od września do czerwca. Bez tej pracy instruktorów – „siłaczek” i „siłaczy” z blisko dwoma setkami uczęszczających do nas dzieci i młodzieży nie byłoby fajerwerków, czyli koncertów, popisów, widowisk, wystaw.

 

BO po warsztatach i pracownicyx 1024x557 - Kultura jako stan umysłu
Pracownicy MGOK Baranów Sandomierski, warsztaty „BO warto grać”

W ciągu kilku ostatnich miesięcy w MGOK-u przeżyliśmy wiele zwrotów akcji. Wyremontowana sala została uroczyście otwarta 11 listopada ubiegłego roku – symbolicznie w Święto Niepodległości. Tego dnia na scenie stanęło ok. 100 osób: wokalistów, instrumentalistów, tancerzy, pracowników domu kultury. Na widowni zasiadło ponad dwa razy tyle. A rozczarowanych tym, że zabrakło dla nich miejsca było pewnie jeszcze znacznie więcej. Ten wieczór był dla nas, pracowników domu kultury, magiczny. Remont wiele nas kosztował – wysiłku, problemów, uciążliwości, przeprowadzek. A przygotowanie koncertu było wręcz cudem – pierwszą wspólną próbę mogliśmy zrobić dopiero 3 dni przed premierą koncertu „Po nutach do Niepodległej”. Do dzisiaj do końca nie wiem, jak to się stało, że nie było żadnej wpadki i wszystko zagrało, jak w zegarku.

 

Po nutach do Niepodelgłej2 x 1024x664 - Kultura jako stan umysłu
Koncert „Po nutach do Niepodległej”

Wyjątkowość tego wieczoru nie była jednak przypadkowa. I nie wynikała tylko z tego, że święto i że każdy chciał zobaczyć ten nowy dom kultury. Niezwykłość tego listopadowego dnia i nocy polegała na tym, że byliśmy razem. Że świętowaliśmy ważne dla nas wydarzenie najlepiej, jak potrafimy – muzyką, poezją, tańcem, wspólnym śpiewem. Rozbrzmiało tam bowiem radosne „Ja to mam szczęście, że w tym momencie żyć mi przyszło w kraju nad Wisłą…” A w Baranowie Sandomierskim w ustach mieszkańców te słowa brzmią naprawdę wyjątkowo.

Wieczór otwarcia to jednak zupełnie co innego, niż codzienność. Nie spodziewaliśmy się takich emocji i tłumów regularnie. Dlatego z każdym kolejnym koncertem rosło w nas przeświadczenie, że dzieje się u nas coś niecodziennego. Dobre warunki sprzęgły się bowiem z dobrym klimatem, potrzebą uczestnictwa w kulturze i wyzwoliły na nowo kreatywność w ludziach. Okazało się, że mamy pełną salę, zarówno kiedy zapraszamy gwiazdy, jak i organizujemy jubileuszowy koncert taneczny zespołów Nowe Pokolenie i Perełki, ale i grup amatorskich z naszego regionu. Udostępniliśmy scenę młodym artystom i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Koncert kolęd „Ola i Schola” zgromadził nadkomplet widzów, którzy z ociąganiem wracali do domu. Pierwszy autorski koncert młodego rapera Kacpra Smykli – SpookyWookyWooky rozrósł się do rozmiarów widowiska taneczno-wokalnego. Do tego dom kultury przyciągnął takich młodych ludzi, którzy byli tu po raz pierwszy. Nie, nie po raz pierwszy po remoncie. Po raz pierwszy w życiu! Ponieważ po raz pierwszy wydarzyło się tu coś, co ich zainteresowało. Podobnie było podczas koncertu zespołu ODS. To także było prawdziwie emocjonujące widowisko rockowe. A już niemal szturm przeżyliśmy podczas spektaklu „Matka brata mojego syna” w wykonaniu grupy Pozytywnie Skopani. Po kilku pokazach w regionie, wciąż widzowie domagają się kolejnych spektakli – tak dobrze zagranych i zabawnych.

 

Pozytywnie Skopani 1024x669 - Kultura jako stan umysłu
Grupa teatralna „Pozytywnie Skopani”

W ciągu kilku pierwszych miesięcy w każdy weekend gościliśmy komplet widzów. Dla jasności – dobre inicjatywy pracowników naszego ośrodka nie są żadną innowacją, było ich wiele od zawsze. Ale często ścierały się z ponurą rzeczywistością braku, ciągłego niedoboru. Kto wie, może to właśnie dzięki temu kreatywność ludzi kultury jest tak rozwinięta, bo muszą wciąż z czymś walczyć, czy szukać sposobów na ominięcie infrastrukturalnych, sprzętowych, technicznych, czy innych pozamerytorycznych przeszkód. Teraz nareszcie możemy rozwinąć skrzydła! Mamy gdzie, mamy czym, mamy z kim. Ale z czego to wszystko sfinansować?

Każdy dom kultury boryka się z tym samym problemem – niewystarczającym budżetem. Skąd wziąć pieniądze na realizację kulturalnych pomysłów, koncertów, zajęć, wystaw? Zwłaszcza jeśli nie osiąga dochodów np. ze sprzedaży biletów, czy wynajmu, jeśli prowadzi nieodpłatne, bądź kosztujące symboliczne kwoty zajęcia? Jedynym wyjściem są dotacje zewnętrzne i współpraca z innymi podmiotami, głównie organizacjami pozarządowymi. MGOK z sukcesem pozyskuje środki na działalność zarówno z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jak i z Narodowego Centrum Kultury oraz z lokalnych źródeł: Urzędu Marszałkowskiego, czy Starostwa Powiatowego. Wiele inicjatyw nie byłoby możliwych, gdyby nie współpraca ze stowarzyszeniami. Świetnym przykładem jest ministerialny projekt ASOS realizowany dla seniorów z terenu gminy od kilku lat przez Lasowiacką Grupę Działania oraz Stowarzyszenie Tor Rozwoju, zawsze przy udziale ośrodka kultury. Efektem tego projektu stał się Uniwersytet Trzeciego Wieku, który powstał przed kilkoma miesiącami, już z inicjatywy samych seniorów, zachęconych ciekawymi aktywnościami i otwierającymi się dla nich szansami. Dzisiaj UTW prężnie działa pod kierownictwem Prezeski Teresy Żyguły. Zrzesza ok. 100 osób, które regularnie uczęszczają i biorą udział w zajęciach. Przewidywaliśmy, że początkowy entuzjazm opadnie i spotkania będą mogły się odbywać w mniejszych salach. Ale kiedy jeden z wykładów zorganizowaliśmy w sali kameralnej – zabrakło krzeseł…

 

Dziecko w Folklorze 1024x683 - Kultura jako stan umysłu
„Dziecko w Folklorze”

To dzięki projektom w zeszłym roku zrealizowaliśmy film „Gusła lasowiackie” i uszyliśmy nowe stroje dla Zespołu Obrzędowego Lasowiaczki. To dzięki zewnętrznym dotacjom w zeszłym roku odbył się Przegląd Orkiestr Dętych i zakupiliśmy nowe instrumenty za kilkadziesiąt tysięcy złotych dla członków naszej gminnej orkiestry. Także z projektowych funduszy współfinansowany jest festiwal „Dziecko w Folklorze”. W zeszłym, jubileuszowym roku uczestniczyło w nim pół tysiąca dzieci z całej Polski, w tegorocznej edycji – blisko 350. Także dzięki projektowi udało nam się zrealizować pomysł, który kiełkował w naszych głowach od wielu miesięcy – warsztaty muzyczne dla młodych artystów. Dzięki zadaniu „BO warto grać” zorganizowaliśmy dwudniowe zajęcia gitarowe, basowe, perkusyjne i produkcyjne z udziałem Radka Owczarza, Wojtka Olszaka, Michała Grotta i największej gwiazdy polskiej sceny rockowej – Jana Borysewicza. Zapotrzebowanie na tego typu wydarzenia okazało się ogromne – nie byliśmy w stanie przyjąć wszystkich chętnych do udziału w warsztatach. Wielką radością było obserwowanie tych młodych gitarzystów, jak starają się zaimponować swojemu idolowi. I oczywiście duma, kiedy jednemu z nich ta sztuka się udała – Michał Chmielowiec, mieszkaniec naszej gminy i uczestnik wielu inicjatyw muzycznych w naszym domu kultury zagrał na jednej scenie z Janem Borysewiczem i pozostałymi muzykami podczas koncertu JAN BO. Ogromną satysfakcję poczuliśmy, kiedy sam mistrz ze sceny dziękował nam – organizatorom za to, że inwestujemy w młodzież i muzykę.

 

BO warsztaty x - Kultura jako stan umysłu
Warsztaty „BO warto grać”

Bywają także trudniejsze momenty. Na przykład kiedy organizujemy coś, co nie spotyka się z szerokim odzewem wśród naszych mieszkańców. Przykro było patrzeć, jak niewiele osób przyszło na koncerty organizowane w ramach Dni Baranowa Sandomierskiego. Wystąpiły Trebunie-Tutki, Sosnowski, VooVoo. I choć poziom występów był bardzo wysoki, a impreza była najbardziej kulturalnym wydarzeniem w regionie – przegraliśmy z upałem, komarami, a przede wszystkim festynowymi oczekiwaniami, z jakimi wiążą się wszelkiego rodzaju „Dni”.

Wyciągamy wnioski. I przygotowujemy się do kolejnego sezonu artystycznego. Co przyniesie tym razem? Projekty już się piszą…

Renata Domka

Fot. Tomasz Młyniec, Radosław Delimata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *