Na 100-lecie Republiki Tarnobrzeskiej

6 listopada 2018 roku obchodzić będziemy setną rocznicę utworzenia „Republiki Tarnobrzeskiej”. Czym była Republika Tarnobrzeska? Co przyczyniło się do jej zawiązania? Jakie to wydarzenia rozgrywały się w Tarnobrzegu i okolicach okrągłe 100 lat temu? Zapraszam w sentymentalną podróż, w 100-letnią otchłań naszej lokalnej historii…

Jesienią  1918 roku wyklarowała się sytuacja wojenna przewidująca upadek Austrii i powstanie niepodległej Polski. Zaowocowało to licznymi wiecami i manifestacjami narodowymi, proklamującymi powstanie Wolnej Polski. Takie wiece, manifestacje i nabożeństwa odbyły się na naszych ziemiach w Rzeszowie, Nisku, Kolbuszowej oraz Tarnobrzegu. 28 października powstała w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna (PKL), która objęła rządy w Krakowie i całej Polsce zachodniej, a naczelne dowództwo na terenie Galicji Zachodniej i Środkowej aż po San objął z ramienia PKL  – brygadier Roja.

W „Pamiętniku Włościanina” Jana Słomki czytamy m.in.: „W Tarnobrzegu upadek Austrii ujawnił się najjaskrawiej 3 października. W tym dniu na rynku pojawiło się wielu dezerterów wojskowych, którzy mieli bączki (rozetki) Austriackie z czapek pozrywane, nie salutowali, nie pozdrawiali starszyzny i cichaczem opowiadali, że w innych miastach Galicyjskich odbywało się rozbrojenie wojsk Austriackich i że już jest ‘’po Austrii’’”. Jan Słomka był naocznym świadkiem rozbrajania żołnierzy austriackich. Opisał to tak: „Szedłem do kościoła… było cicho. Kiedy około 8. rano wracałem do domu, obok szkoły powszechnej, gdzie wówczas mieściły się kwatery wojska austriackiego spostrzegłem ruch niezwykły. Żołnierze wysypywali się z kwater, biegli koło mnie krzycząc „do domu”. Nagle, jakby spod ziemi wyrosła polska młodzież uzbrojona, głównie studenci z Tarnobrzeskiej Szkoły Realnej, którzy zajęli się rozbrajaniem do reszty wojska austriackiego. Żołnierze austriaccy na wieść o zakończeniu wojny, bez oporu oddali broń i ruszyli na stacje kolejową, aby odjechać do domów. Ludność miejscowa i z Dzikowa zaopatrywała żołnierzy na drogę w żywność, w zamian za cześć umundurowania, ekwipunku wojskowego, czy broń krótką, którą udało im się ukryć. Po południu nie było już żadnego żołnierza austriackiego , a pozostali na kwaterach zostali Niemcy i Czesi – żandarmi”.

W sali „Sokoła” utworzono Powiatową Komendę Wojsk Polskich w Tarnobrzegu, w myśl punktu 2. rozkazu PKL, a  dowództwo nad nią objął emerytowany major wojska austriackiego Karol Pawlas. 2. Listopada wezwał on do siebie austriackiego komendanta powiatowej żandarmerii, rotmistrza Friedla i oświadczył mu by cały inwentarz przekazał porucznikowi byłej armii austriackiej, pochodzącemu z Sobowa Tomaszowi Dąbalowi. Tymczasem miejscowa inteligencja powołała ośmioosobowy Powiatowy Komitet Samoobrony, złożony z samych zwolenników prawicy. Był to wielki błąd, ponieważ nie wciągnęli do niej odłamów wszystkich myśli politycznych w powiecie. W jej skład weszli inż. Jan Bochniak – jako przewodniczący , dr Antoni Surowiecki – adwokat, dr Ryszard Urbanik – lekarz i dyrektor miejscowego szpitala, oo. Alojzy Serafiński – Dominikanin miejscowego klasztoru, dr Ernest Habicht – pełnomocnik dóbr Zdzisława Tarnowskiego (ten przebywał natenczas w Krakowie), oraz dwóch chłopów Wojciech Wiącek z Machowa (były poseł do parlamentu austriackiego) i Jan Słomka starszy wójt z Dzikowa (autor „Pamiętników”) oraz Adam Jamróz (konduktor melioracyjny). W ciele tym gołym okiem widać było brak przedstawicieli mieszczaństwa i obu odłamów ruchu ludowego (PSL „Lewica” i PSL „Piast”).

IMB 7585 małe 750x1024 - Na 100-lecie Republiki Tarnobrzeskiej
Tomasz Dąbal

Przybywszy do Tarnobrzega Tomasz Dąbal zgłosił inż. Bochniakowi gotowość do formowania oddziałów milicji, twierdząc iż uzyskał na to pozwolenie od pułkownika Roji. Sporna jest kwestia rangi jaką posiadał Dąbal z chwilą przybycia do Tarnobrzega (porucznik czy kapitan). Objąwszy dowództwo żandarmerii w specjalnie wydanym ogłoszeniu, zawiadomił ludność powiatu o przejęciu z ramienia polskiej siły zbrojnej komendy nad oddziałami żandarmerii w Tarnobrzegu, Nisku, Mielcu i Kolbuszowej. Do wszystkich wystosował stosowne rozkazy. Dlaczego Dąbal ogłaszał swoją komendę nad czterema powiatami, kiedy powierzono mu tylko jeden (tarnobrzeski) nie wiadomo. Widocznie wzorował się na organizacji byłej komendy austriackiej w Tarnobrzegu. Do działań tych przystąpił bardzo energicznie organizując, objeżdżając i zaprzysięgając  (zaledwie po kilku dniach) polskie posterunki żandarmerii w Chmielowie, Grębowie, Rozwadowie, Radomyślu i Baranowie.

IMB 7588 małe 155x300 - Na 100-lecie Republiki TarnobrzeskiejIMB 7588 1 małe 193x300 - Na 100-lecie Republiki Tarnobrzeskiej
Tomasz Dąbal w mundurze strzeleckim, 1914 r.                                         Tomasz Dąbal ze swoją pierwszą żoną, Stanisławą Nowaczyńską, po ślubie, 1916 r.

Równocześnie w sferze politycznej organizował się opozycyjny do prawicy ruch lewicowy i radykalny pod nazwą Komitet Rewolucyjny, w którego skład wszedł właśnie Tomasz Dąbal (oraz m.in. Wincenty Buczek, Jan Gruszczyński, Kazimierz Kulczycki i inni). Ogółem komitet składał się z 32 osób. Składał się on z późniejszych komunistów, lewicowych ludowców i bezpartyjnych postępowców. Z komitetem współpracował ksiądz Eugeniusz Okoń. Reprezentował on wówczas lewy nurt ruchu ludowego, był przed wojną członkiem rady powiatowej w Rzeszowie, a w latach 1913-1914 posłem do sejmu galicyjskiego. Był dobrym mówcą, choć jego mowy miały niekiedy charakter demagogiczny. Chcąc poruszyć tłum używał różnych chwytów, np. kładł się na ziemi, przystawiał do niej ucho, po czym wołał „chłopie, chłopie, czy słyszysz co do Ciebie wola ziemia matka?’’. Należy tu pamiętać o fatalnej sytuacji chłopów. Powiat tarnobrzeski był biedny i typowo rolniczy, zamieszkiwało go 77 tysięcy ludzi, a z rolnictwa utrzymywało się ponad 80% ludności. Właśnie wtedy zrodził się radykalny ruch chłopski, który buntował się przeciwko wyzyskowi ekonomicznemu i krzywdzie społecznej. Obejmował on powiaty: Tarnobrzeg, Nisko, Kolbuszowa i Mielec. Na tym właśnie obszarze 6 listopada 1918 roku powstała tzw. „Republika Tarnobrzeska” – pierwsza tego typu formacja władzy na ziemiach polskich, jej twórcami byli ksiądz Eugeniusz Okoń oraz Tomasz Dąbal. Siedzibą republiki był Tarnobrzeg. Nie bez znaczenia w powstaniu tego ruchu było wszystko to co działo się w Rosji. Rewolucja październikowa, a zwłaszcza likwidacja klas posiadających, oraz przejmowanie ziemi na własność państwową silnie oddziaływało wówczas na wyobraźnie polskich chłopów.

IMB 7585 1 małe 739x1024 - Na 100-lecie Republiki Tarnobrzeskiej
Ks. Eugeniusz Okoń

Korzystając z faktu, że Powiatowy Komitet Samoobrony postanowił urządzić 13 listopada 1918 r. wielką manifestację narodową w Tarnobrzegu, na którą to uroczystość zaproszono ludność całego powiatu – działacze chłopscy dla zademonstrowania swojej siły postanowili urządzić w tym dniu targowym wielki wiec pod pomnikiem Bartosza Głowackiego. Na wiecu tym przed wielotysięcznym tłumem płomienne przemówienia wygłosili ks. Eugeniusz Okoń oraz Tomasz Dąbal, którego też mianowano powiatowym komendantem wojskowym i zarazem komendantem pułku strzelców. Podjęto też szereg uchwał, które uogólniając można podciągnąć pod hasło „Władza dla ludu – ziemia dla chłopów’’. Wysłana przez wiec delegacja podała uchwały do wiadomości inż. Bochniakowi, komisarzowi starostwa Strzyżewskiemu i majorowi Pawlasowi, domagając się przekazania władzy w ręce osób powołanych przez wiec. Ci jednak władzy nie oddali, powołując się na zwierzchność PKL oraz brygadiera Roji w Krakowie. Wystosowano w związku z tym delegację Powiatowego Komitetu Chłopskiego do Krakowa by domagać się wykonania uchwał wiecu. Nie spotkali się jednak z przychylnością szefa administracji PKL – Zygmunta Lasockiego oraz brygadiera Roji. Podobnież Roja miał oświadczyć delegacji w sprawie Dąbala cyt.: „Odkąd to panuje zwyczaj nadawania stopni oficerskich na rynku w Tarnobrzegu?”.

Nic zatem dziwnego, że ruch ludowy zwrócił swe sympatie w stronę Tymczasowego Rządu Lubelskiego, powstałego w nocy z 6. na 7. sierpnia 1918 roku, o czym ogłaszały plakaty rozwieszane w nocy na ulicach Lublina. Jeden taki plakat ogłaszający manifest  Rządu do ludności mógł być przywieziony pociągiem z Lublina do Rozwadowa, a stamtąd przez kolejarzy do Tarnobrzega. Manifest „Do Ludu Polskiego” głosił ten sam program co przywódcy chłopscy w Tarnobrzeskiem (Polska republikańska z sejmem i prezydentem, demokratyczna ordynacja wyborcza, projekt reformy rolnej, przymusowe wywłaszczenie i zniesienie wielkiej i średniej własności, oddanie ziemi w ręce ludu pracującego, upaństwowienie niektórych gałęzi przemysłu itp.). Rząd ten, jak głosił manifest, utworzył się dla zapewnienia władzy polskiego chłopa i robotnika, co całkowicie odpowiadało hasłu „władza dla Ludu, ziemia dla chłopa”. Był więc o wiele bliższy radykalnym przywódcom chłopskim w tarnobrzeskim niż PKL w Krakowie, która nie miała wówczas jeszcze wyraźnego programu politycznego. Ministrem wojny został gen. Rydz Śmigły – prawa ręka Piłsudskiego. Nawiązanie kontaktu z rządem Lubelskim musiało nastąpić po powrocie delegacji z Krakowa, a więc przed 11 listopada 1918 roku, w którym to dniu ustąpił Ignacy Daszyński przekazując władze przybyłemu z Magdeburga do Warszawy Józefowi Piłsudskiemu. W skład delegacji tarnobrzeskiej, która wyjechała do Lublina wchodzili Tomasz Dąbal, Wojciech Wiącek i chor. Legionowy Jan Tracz (podkomendny Rydza – Śmigłego).

Wyraźnie w tym okresie zarówno Tomasz Dąbal jak i ksiądz Okoń byli pod urokiem osoby Piłsudskiego i z nim związali swoje nadzieje. Obdarzyli go wyraźną sympatią, czemu dali wyraz jeszcze później (styczeń 1919 na lamach pisma „Jedność chłopska”). Tomasz Dąbal swą odezwę werbunkowa do wojska kończy okrzykiem „Niech żyje dyktator Piłsudski!”

Tymczasem w regionie zaczęły się pierwsze zamieszki. Cierpiące nędze masy chłopskie, dezerterzy i zdemobilizowani żołnierze, szukali „sprawiedliwości” i poprawy swojego bytu. Łatwo było o broń, wiec niejednokrotnie tworzyły się uzbrojone bandy rabunkowe. Zwrócono się głównie przeciw handlującej ludności żydowskiej i prowadzonym przez nie sklepom, atakowano byłe posterunki i poaustriackie magazyny. Do poważnych i krwawych incydentów doszło m.in. w Nisku i Rozwadowie (12 listopada 1918). O skali rozbojów i grabieży niech zaświadczy fakt, że następnego dnia więcej niż połowa Żydów (około 3 tysiące) wyjechała z Rozwadowa.

W drugą środę, 13 listopada 1918 r. odbył się na Placu Bartosza Głowackiego zapowiadany i przygotowywany drugi wielki wiec. Komisarz PKL inż. Jan Bochniak i komendant powiatowy Karol Pawlas w obawie przed zamieszkami zmobilizowali około 100 uzbrojonych podkomendnych. Zaagitowani uprzednio chłopi z całego powiatu tłumnie stawili się na wiec. Występowali przywódcy, czyli Tomasz Dąbal oraz ks. Okoń –  zdając relacje z delegacji do Krakowa i Lublina, ostro atakując PKL oraz jej miejscowe tymczasowe organa władzy. Ks. Okoń, wskazując rękami dookoła rynku krzyczał „to wszystko wasze” (być może miał na myśli obszary ziemi znajdujące się po horyzont) – jednak opatrznie zrozumiany – nieświadomie przyczynił się do zamieszek, które wybuchły po zakończeniu wiecu. Nie było już liderów ruchu chłopskiego na rynku, kiedy cześć tłumu rzuciła się na sklepy żydowskie i zaczęła je rabować (głównie biedota z odleglejszych wiosek lasowiackich). Major Pawlas nie chcący rozlewu krwi, połączył się z Krakowem i brygadierem Roją. Rezygnując ze stanowiska komendanta – polecił na swego następcę Tomasza Dąbala – jako tego, który ma posłuch u  mas chłopskich. W ten oto sposób major Pawlas zdał komendę Dąbalowi, zaś żandarmerię po nim przejął bawiący w Tarnobrzegu bez przydziału rotmistrz Borowiec.

Mając na uwadze rozruchy i zamieszki do których doszło w Rozwadowie, Nisku a także Kolbuszowej Dąbal, jako nowy komendant postanowił przywrócić porządek i spokój w podległych mu powiatach. Ściągnął z Żabna swego kolegę z Dębicy porucznika Leonarda Madeja i mianował go komendantem posterunku w Rozwadowie. Wziął też udział w pogrzebie postrzelonego żołnierza Kluski, gdzie pluton żołnierzy oddał nad grobem tragicznie zmarłego salwę honorową. W każdą środę, czyli dzień targowy, w Tarnobrzegu na rynku zamykano drogi do miasta i rewidowano wozy chłopskie nie chcąc dopuścić do ponownych ekscesów antyżydowskich. Polecił też rozdać miedzy ubogą ludność okoliczną zapas ziemniaków znajdujących się w galarach w Nadbrzeziu. Od razu przystąpił też do organizowania Pułku Ziemi Sandomierskiej imienia Matki Boskiej Dzikowskiej, celem pospieszenia z odsieczą obrońcom Lwowa, wydając gorącą odezwę wzywającą do mobilizacji.

Jednocześnie władze krakowskie zareagowały na wydarzenia z 13 listopada odwołując ze stanowiska komisarza PKL inżyniera Bochnika, a powołując w jego miejsce dr. Benedykta Łąckiego. Ten jako działacz PSL „Piast” szybko znalazł porozumienie i aprobatę trybunów ludowych, czyli Ks. Okonia oraz samego Tomasza Dąbala.

20 listopada odbył się 3 wielki wiec pod pomnikiem Bartosza, na którym lud dowiedział się o porozumieniu zawartym pomiędzy władzami krakowskimi a Powiatowym Komitetem Chłopskim. Przemawiali:  Łącki, ks. Okoń i Dąbal. Tym razem obyło się bez zamieszek. Jak słusznie zauważali ówcześni autorzy (m.in. Witold Stankiewicz i Tadeusz Rek) w Tarnobrzegu zrodził się swoisty system dwuwładzy, gdzie na czele powiatu stał przysłany przez PKL i oddany PKL komisarz Łącki oraz dyrygujący wiecami pod Bartoszem Powiatowy Komitet Chłopski pod wodzą ks. Okonia i Dąbala. Oba obozy działały obok siebie tolerując się, a jednocześnie i przeciw sobie, gdyż każdy z nich oczekiwał swego zwycięstwa. Komisarz Łącki zaledwie po kilku dniach urzędowania wysyła raport do Komendy Wojsk Polskich w Krakowie. Jak wynika z jego listu do Lasockiego, Dąbal z Okoniem objeżdżają okoliczne gminy, zwołują wiece na których szerzą anarchię. Mało tego, Dąbal występuje na nich w mundurze i z bronią u boku. 22 listopada Dąbal wezwany został do Krakowa, gdzie przyjął pokorną postawę (w asyście chłopskiej delegacji) oznajmiając, że wszystkie swoje siły skoncentruje na odbudowie armii oraz sprawach wojskowych, odżegnując się rzekomo od politycznych agitacji ks. Okonia. Jednakże powróciwszy do Tarnobrzega dalej wichrzył w powiecie, a ośrodek Krakowski wskutek kolejnych zażaleń dr. Lackiego wszczął przeciw niemu dochodzenie.

27 listopada odbył się kolejny wiec pod pomnikiem Bartosza. Ks. Okoń i inni przywódcy ostro zaatakowali PKL i Zygmunta Lasockiego za wszczęcie dochodzenia przeciw Dąbalowi. Jednakże  o  ile masy chłopskie pozostawały pod wpływem swoich przywódców, to nie znaleźli oni poparcia wśród oficerów oraz inteligencji i mieszczaństwa. Ci słusznie zauważali, że w chwili kiedy toczy się walka na wschodzie z Ukraińcami, na zachodzie z Czechami o Śląsk Zaolziański i nie wiadomo było jakie będą granice Polski z Niemcami i Rosją, najważniejszym wydawało się ustalenie granic państwa a nie walka o władzę. Dlatego też po początkowej przychylności ruchowi chłopskiemu, ostatecznie potępili działalność Dąbala i ks. Okonia, którzy w zaistniałych okolicznościach wszczęli walkę klasową. Tomasz Dąbal podpisując zarządzenie o obchodach rocznicy powstania listopadowego nie myślał,  że będzie to ostatni rozkaz jaki wyda w trakcie swojej kariery wojskowej. Korpus oficerski na wieść o trwającym przeciw niemu postępowaniu,  wypowiedział mu posłuszeństwo. Wieczorem 27 listopada na odprawie oficerskiej, na wniosek najstarszego porucznika Stanisława Sarnka, odwołano go z funkcji powiatowego komendanta WP. Wzburzony Dąbal zarządził aresztowanie Sarnka, lecz komendant żandarmerii, rotmistrz Borowiec – odmówił. Następnie wszyscy oficerowie za wyjątkiem podporucznika Jana Buczka (oficer prowiantowy prowadzący także kasyno oficerskie) wypowiedzieli mu posłuszeństwo. Dąbal opuścił lokal, zrzucił mundur wojskowy i  jak pisał Lasocki: „przywdział czapkę baranią i chłopski kożuch oraz rozpoczął otwarcie agitacje antymilitarną. Nie tylko słowem ale i drukiem”. Tak to zakończył kapitan Tomasz Dąbal karierę wojskową w armii polskiej. Zastąpił go rotmistrz Borowiec, a z dniem 1 grudnia ogłoszono w całej Galicji stan wyjątkowy z powodu licznych rabunków i szerzącej się anarchii.

W środę 4 grudnia jak zwykle wiecowano pod Bartoszem. Od czasów zamieszek w razie potrzeby wiece takie zabezpieczało ukryte na Małym Rynku wojsko. Tym razem rotmistrz Borowiec dysponując znaczna siłą, (żandarmeria konna – 20 osób, kompania piechoty – 80 osób, kompania asystencyjna z Wadowic – 100 osób, oddział żandarmów – 50 osób, oddział karabinów maszynowych – 30 osób) uformował wojsko w dwuszeregu wzdłuż zachodniej ściany rynku. Razem wiecu pilnowało około 250 należycie umundurowanych i uzbrojonych ludzi.  Mówcy, m.in. Tomasz Dąbal ciskali gromy na „panów” i „pańskie wojsko”. „Patrzcie chłopi na to hrabskie, luzińskie wojsko, nie idą na odsiecz Lwowa, lecz nas tu pilnują, aby  krzywdy jaśnie panom nie zrobić! Rozbroić ich!” – miał agitować Dąbal. Falujący tłum zaczął rzucać w wojsko cegłami (leżały tam po wypaleniu się i rozbiórce w 1915 r. ratusza). Rotmistrz Borowiec dał rozkaz do natarcia z bagnetami naprzód. Ostatecznie bito kolbami i w ten sposób wiec rozpędzono – według relacji Czesława (Wacława) Niezabitowskiego. Wkrótce przybył do Tarnobrzega podpułkownik Stanisław Wróblewski. Zarzucono pomysł organizowania Pułku Ziemi Sandomierskiej i zaczęto organizować 1 Batalion Strzelców Ziemi Rzeszowskiej. Wchodził on w skład Okręgu Wojskowego w Rzeszowie, który rozkazem Naczelnego Wodza WP z dnia 17 listopada 1918 roku podlegał Dowództwu Okręgu Centralnego w Krakowie. Obejmował on powiaty: Rzeszów, Tarnobrzeg, Kolbuszową, Mielec i inne.  Komendę żandarmerii w Galicji powierzono zaś byłemu komendantowi żandarmerii austriackiej Eugeniuszowi Dąbrowskiemu, który przeprowadził jej reorganizację – nazwana odtąd „Strażą Bezpieczeństwa”. Stanowisko komendanta w Tarnobrzegu utrzymał rotmistrz Borowiec.

Po przybyciu znacznych posiłków wojskowych rozpoczęła się pacyfikacja powiatu. Jeszcze za komendantury Dąbala ukarano chłopów ze wsi Chmielów za grabieże i rabunki. Stopniowo odzyskiwano tez broń, która była po wsiach, gdzie miejscowi chłopi często sami organizowali się w straże wiejskie przed napadami i rabunkami. Ukarano wsie Turbie i Pławo biorące udział w napadach na Rozwadów i Tarnobrzeg. Podczas pierwszej pacyfikacji, odzyskano zaledwie 2 karabiny maszynowe i kilkaset karabinów. Zwolennicy Dąbala i Okonia często również posiadający broń, ukrywali się licząc na jakiś znak do kolejnego zrywu chłopskiego przeciw panującej „klasie panów”.

Józef Piłsudski zarządził (dekretem z 28 listopada 1918 r.) wybory do Sejmu Ustawodawczego, których datę ustalono na 26 stycznia 1919 roku. Okręg wyborczy nr 44 obejmował powiaty tarnobrzeski, niżański, mielecki i kolbuszowski. Miał on wybrać do sejmu sześciu posłów. Ksiądz Okoń i Dąbal w ramach kampanii wyborczej rozwinęli wówczas bardzo aktywną i szeroko zakrojoną działalność wiecową. W ten sposób stali się trybunami chłopskimi i bożyszczami mas. Lud ogarnęła pajsa wiecowania. Doszło do tego, że wiece w Tarnobrzegu i Rozwadowie osiągały liczebność do pięciu tysięcy osób. Zaowocowało to powstaniem Chłopskiego Stronnictwa Radykalnego. Jego organem prasowym była gazeta „Jedność Chłopska”, której redaktorem naczelnym był ks. Okoń, a po jego aresztowaniu Tomasz Dąbal, drukujący swoje artykuły polityczne pod pseudonimem Tomasz Chłopski. Okoń i Dąbal zdecydowali się iść do wyborów wspólnie z ludowcami z PSL „Lewicy” (tzw. zwolennikami Stapińskiego), którym przewodził Franciszek Krępa, chłop z Padwi, były poseł do parlamentu austriackiego. Z kolei PSL „Piast” potępił działalność obydwu, dopiero w styczniu 1919 roku przed wyborami sejmowymi.

Na skutek ideałów walki klasowej i działalności agitatorów wśród ludności nastąpiła zmiana nastrojów, co do nowo tworzącego się Wojska Polskiego. Dotychczasową sympatię i życzliwość powoli zastępuje stosunek chłodny a czasami nawet wrogi. W konsekwencji doprowadzi to do aresztowania ks. Okonia podczas jednego z wieców w Baranowie Sandomierskim (06.01.1919 r.) i osadzenia w więzieniu rzeszowskim. Dąbal, ostrzeżony przez jednego ze sprzyjających mu oficerów, ukrywa się w Sandomierskim i unika aresztowania. Prawdopodobnie w reakcji na aresztowanie Okonia chłopi w Mokrzyszowie napadli na spichlerz hr. Tarnowskiego i porozdzielali miedzy siebie zapasy zboża. Doszło też do pogromu folwarku i dworu Seweryna Dolańskiego w Grębowie (noce 10 i 11 stycznia 1919 r.). Odnotowano też wiele mniejszych incydentów. Na skutek tych wydarzeń nastąpiła druga pacyfikacja powiatu,  którą  jak wspomina dr Łącki kierowali powiatowy komendant WP Stanisław Wróblewski i  rotmistrz Borowiec. Represje i prześladowania przeciwko przywódcom ruchu chłopskiego oraz bezwzględna (naznaczona ofiarami) pacyfikacja odbiła się szerokim echem nie tylko w Tarnobrzegu, ale także w sąsiednich powiatach. Lud poszedł masowo na wybory, a na 119 tysięcy uprawnionych do głosowania, na listę PSL „Lewicy” padło prawie 76 tysięcy ważnych głosów. Jako posłowie wybrani zostali ks. Okoń, Tomasz Dąbal, Franciszek Krępa z Padwi, Jan Sudół z Lipnicy oraz Wojciech Markut z Woliny. Będący na listach PSL „Piast” kom. Zygmunt Lasocki, przepadł w tych wyborach. Sukces wyborczy ks. Okonia I Tomasza Dąbala był olbrzymi. Po wyborach wypuszczono też z więzienia rzeszowskiego ks. Okonia. Obaj w swojej późniejszej działalności sejmowej walczyli o reformę rolną i poprawę losu chłopów. Natomiast powstanie Radykalnego Ruchu Chłopskiego kończy burzliwe dzieje ‘’Republiki Tarnobrzeskiej’’.

Prawie wszyscy pamiętnikarze Republiki Tarnobrzeskiej piętnują ją nazwą „Ruchu Bolszewickiego”, a Dąbala nazywają agentem Bolszewickim. Nie odpowiada to prawdzie, gdyż prawdziwym komunistą stał on się dopiero w końcu 1920 r. Dzieje Republiki Tarnobrzeskiej można podzielić  natomiast na dwa okresy. Pierwszy od 6 do 28 listopada 1918 r., tj. od zarządzenia wyborów do sejmu do ustąpienia Dąbala z powiatowej komendy WP. Drugi od 28 listopada 1918 r. do 25 stycznia 1919 r., tj. do wyborów do sejmu. Nie jest prawdą również wpływ przemian rewolucyjnych w Rosji na nastroje wsi Tarnobrzeskiej (był znikomy), bowiem ruch chłopski w tarnobrzeskim w latach 1918-1919 nie miał nic wspólnego z ruchem komunistycznym. Bardziej za jego podłoże można uznać niedolę chłopa małorolnego. Jednakże obu tych czynników obawiało się ziemiaństwo o czym świadczy list hr. Tarnowskiego, dziedzica dóbr Dzikowskich do księcia Adama Czartoryskiego (już z grudnia 1917 r.). Warto wspomnieć, że autorytet polityczny ks. Okonia i Dąbala przyczynił się też do zahamowania szerszej skali anarchii i rabunków. Na ich obronę świadczy też fakt, że nie było ich na terenie powiatu w trakcie większości zbrojnych chłopskich wystąpień. Większością z nich dowodzili uciskani i wyzyskiwani chłopi rządni grabieży. 10 stycznia 1919 r. planowali nawet marsz na Tarnobrzeg, który nie doszedł do skutku, a skończył się li tylko na grabieży Grębowa. Ruchy te można nazwać na wpół rewolucyjnymi. Jak stwierdza Witold Stankiewicz ‘’rewolucyjny ruch chłopski nigdzie poza republiką tarnobrzeską nie wystąpił w tak szerokim zakresie i w tak otwartych wystąpieniach”. Przyczyny tego były wielorakie. Najważniejsze to rozdrobnienie gospodarstw rolnych, brak przemysłu, bezrobocie oraz zahamowanie emigracji zarobkowej. Do tego doszły zniszczenia wojenne, drożyzna artykułów pierwszej potrzeby, pogorszenie się warunków bytowych biedoty wiejskiej oraz zdziczenie obyczajów na skutek wojny. Wśród ogólnego niezadowolenia i przeciekających wpływów rewolucji październikowej nastąpiła radykalizacja społeczeństwa, którą cechowała zawiść do klas posiadających. Swoją cegiełkę dołożył też stan psychiczny zdemobilizowanych żołnierzy, dezerterów i uciekinierów z frontu. Ruch chłopski w Tarnobrzeskiem wyrósł  również dlatego, że znaleźli się tu przywódcy rodzimi w osobach ks. Eugeniusza Okonia i Tomasza Dąbala. Natrafili tu na dobrze przygotowany grunt, czyli ludność podatną na ich hasła, szczególnie w wioskach lasowieckich. Ks. Okoń wiedział, że chłop żyje w biedzie i pożąda ziemi, której mu brak, a którą posiadają dwory. Jego skrajna demagogia schlebiała tłumom i szybko zdobył zaufanie mas. Na terenie powiatu rozpoczął swą działalność odpowiednio wcześnie stąd był bardziej popularny wśród chłopów a niżeli Tomasz Dąbal. Ten z kolei jawnie rozpoczął swą agitację polityczna po wycofaniu się z wojska, a więc dopiero w grudniu 1918  roku. Propaganda polityczna obu rozpaliła do czerwoności nienawiść klasową drzemiącą w zakamarkach dusz. Licytacja między tymi dwoma trybunami ludu z których każdy starał się zdobyć pierwsze miejsce doprowadziła do zamieszek w powiecie. Górę wzięły ambicje polityczne obu panów, którzy nie przewidując konsekwencji walczyli o mandat poselski. Józef Rawski w swoim opracowaniu „Republika Tarnobrzeska w świetle źródeł wspomnień adiutanta Powiatowej Komendy Wojsk Polskich w Tarnobrzegu” pisze – „Egoizm i prywata przywódców republiki tarnobrzeskiej doprowadziła do rozbicia jednolitego dotychczas ruchu chłopskiego i jego upadku.(…) W miarę jak rosła gwałtowność zwalczających się odłamów, wzrastało w masach otrzeźwienie i zwyciężył w końcu zdrowy chłopski rozsądek. Zdecydowana patriotyczna postawa całego Narodu, w tym mas chłopskich i rolniczych, nie dopuściła do ogólnego chaosu i anarchii w tym ciężkim okresie odbudowy Państwa Polskiego’’.

Ksiądz Okoń i Tomasz Dąbal będąc już posłami sejmu składali w nim szereg interpelacji w sprawach rodzimego powiatu. Dąbal już jako poseł często przyjeżdżał w tarnobrzeskie, dalej przemawiając i organizując wiece. Opowiadał się też przeciwko wojnie z Bolszewikami. Wkrótce za swoją działalność został aresztowany. Zwolniono go 5 grudnia 1920 roku. Już wtedy przesiąknięty komunizmem zaczął atakować ks. Okonia stając się zażartym komunistą. 7 lipca 1922 roku sąd okręgowy w Warszawie skazał go na 6 lat ciężkiego więzienia. W 1923 roku wyjechał do ZSRR w ramach wymiany więźniów politycznych, gdzie przebywał do końca życia. Działał z poświeceniem na polu politycznym i naukowym w swojej „nowej socjalistycznej ojczyźnie”. Swą miłość do komunizmu przepłacił życiem. Aresztowany bez uzasadnionych oskarżeń „zmarł” w białoruskim więzieniu 4 grudnia 1938 roku. Rehabilitowany w 1955 r, w okresie PRL stał się jednym z bohaterów socjalistycznej Polski, a propaganda komunistyczna wychwalała jego czyny i  żywot. Warto przypomnieć, że główna ulica Tarnobrzega, obecnie im. Gen. Wł. Sikorskiego przez kilka dziesięcioleci nosiła miano ul. Tomasza Dąbala.

W roku 2017 na łamach portalu rta.24eu redaktor Weronika Przestój, w artykule „Republika Tarnobrzeska – dekomunizacja Tarnobrzega?”  stwierdziła, że „mała komunizacja nie zaszkodzi”,  pisząc: „Na koniec mielibyśmy mały postulat. Chodzi o osobę księdza Eugeniusza Okonia, która niewątpliwie zapisała się w historii Tarnobrzega. Postać to bardzo kontrowersyjna, ale czyż taką nie jest Bolesław Śmiały? W latach dziewięćdziesiątych w Tarnobrzegu wymazano wszelkie ślady po Republice Tarnobrzeskiej, a czy to się komuś podoba, czy nie to poprzez nią Tarnobrzeg zapisał się w historii. Radykał, populista i demagog, był jednak ksiądz Okoń postacią nietuzinkową, a Republika Tarnobrzeska ciekawym epizodem w procesie odradzania się niepodległego państwa polskiego. Ksiądz Okoń był postacią niewygodną dla obu stron. Za PRL-u nadawał się z jednej strony na rewolucjonistę, ale z drugiej strony ksiądz. Po upadku PRL-u nadal był kłopotem, bo z jednej strony ksiądz, ale z drugiej lewicowy radykał i demagog. No bady is perfect, jak mówi klasyk, a pamięć Republiki Tarnobrzeskiej i księdza Okonia powinna być w Tarnobrzegu przywrócona. To taka kropla “komunizacji” w całej beczce dekomunizacji. Czy współczesne władze Tarnobrzega stać na taki akt odwagi?”

Damian Wojciechowski
Digitalizacja zdjęć: Mariusz Twaróg

Źródła:

  • Józef Rawski, „Republika Tarnobrzeska – w świetle źródeł i wspomnień adiutanta Powiatowej Komendy Wojsk Polskich W Tarnobrzegu”,
  • Jan Słomka, „Pamiętniki Włościanina”,
  • „Republika Tarnobrzeska – w świetle faktów i dokumentów”, Praca zbiorowa: Stanisław Lato, Antonii Podraza, Jerzy Danielewicz, Stanisław Czerpak, Zdzisława Trawińska,
  • http://rta24.eu/republika-tarnobrzeska-dekomunizacja-tarnobrzega/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *