Na skórze malowane – wywiad z Mariuszem Wójcikiem

Studio Vooyou 12 557x1024 - Na skórze malowane - wywiad z Mariuszem WójcikiemŁukasz Małecki: Na samym początku opowiedz może, od czego to wszystko się zaczęło? Ile lat już działasz w tej branży?

Mariusz „Wuju” Wójcik: Przygodę z wykonywaniem tatuaży rozpocząłem mniej więcej na początku lat dziewięćdziesiątych – był to przełom mojej pierwszej i drugiej klasy szkoły średniej. Trochę czasu jak widać już od tamtej pory upłynęło.

Czy pamiętasz swój pierwszy wykonany tatuaż? Kim był jego właściciel? Bardzo się denerwowałeś?
Pamiętam, że pierwszym tatuażem, jaki wykonałem była przysługa, o którą poprosił mnie mój kolega z dawnych lat Maciek. Miał na ciele jakiegoś „starego buraka” (śmiech) i poprosił mnie o jego poprawienie, „wycieniowanie”, i takie tam… Nie miałem wtedy o tym zielonego pojęcia, ale powolutku próbowaliśmy na jego skórze „wykuć” pierwsze moje „cienie” i pierwsze linie. To były moje pierwsze kroki. Nerwów było dużo – trzęsące się ręce, totalna niewiedza i igła skacząca we wszystkie strony (śmiech). Ma ten tatuaż do dzisiaj. Proponowałem mu, żeby go jeszcze poprawić, ale on nie chce. Podoba mu się taki, jaki jest (śmiech).

Kiedyś tatuaże kojarzyły się wyłącznie ze środowiskiem kryminalnym oraz ludźmi z tzw. „półświatka”. Jak jest dzisiaj? Kto stanowi obecnie Twoją klientelę?
Rozrzut jest bardzo duży. Obecnie tatuują się wszyscy – księża, lekarze, prokuratorzy, policjanci, jak i zwykli „zjadacze chleba”. I w każdym wieku. Nie ma żadnych ograniczeń. Jedyne, co trzeba zaznaczyć, to to że w pewnym, starszym wieku skóra nie ma już tej elastyczności i tatuaż jest trudniejszy do wykonania. Na takiej skórze trudniej się pracuje.

Domyślam się, że kiedyś technika jak i sprzęt czy barwniki używane do wykonywania tatuaży, zgoła różniły się od tego, czym dysponujemy dzisiaj. Powiedz w paru słowach, jak to wygląda. Czy jest to bezpieczniejsze niż było kiedyś?
Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że przez ostatnie pięć lat technika wykonywania tatuażu poszła lata świetlne do przodu. Dlaczego? Bo nasza wiedza o samym gojeniu się tatuażu, o tym, jak tusz wchodzi pod skórę, o jego konsystencji, charakterze, intensywności jest obecnie znacznie bogatsza w stosunku do tego, co było kiedyś – to przepaść. Ta generacja barwników i farb, która jest obecnie na rynku jest bardzo dobrej jakości, świetnie się nimi pracuje. Nie powodują alergii i innych ewentualnych skutków ubocznych. Poza tym stosowanie jednorazowych igieł – żadne profesjonalne studio tatuażu nie bawi się obecnie w sterylizację. Wiadomo, jest to droższe, ale bezpieczniejsze. Poza tym same maszynki – kiedyś stosowało się tzw. maszynki „cewkowe”, a obecnie pracujemy rotacyjnymi, które są komfortowe i przede wszystkim ciche. I jeszcze co do sprzętu, stosujemy na przykład światło o określonej barwie, z palety tych „zimniejszych” barw, które również pozwala nam bardziej komfortowo pracować. Przy wykonywaniu tatuażu niestety wzrok bardzo się męczy. Trzeba być cały czas skupionym.

Czy istnieją obecnie jakieś ograniczenia w sensie artystycznym? Czy jesteś w stanie wykonać wszystko, co zażyczy sobie klient? Czy większość osób wybiera ściśle określony wzór i tego się trzyma? Czy czasami pozwalają Ci na „wolną rękę”?
Nie. Nie robimy wszystkiego „jak leci”. Nie możesz być dobry we wszystkim. Podchodzimy do każdego klienta indywidualnie. W sztuce tatuażu istnieją różne „style”, których jest naprawdę bardzo dużo – realistyczne, kreskowe, etc. Wykonawca tatuażu musi się dobrze w nim czuć. To trochę jak muzyk, który wykonując pewne gatunki muzyczne w jednych czuje się lepiej, a innych jakoś się „nie czuje”. Tutaj jest podobnie. My też patrząc na klienta staramy się odgadnąć, w jakim stylu tatuaż najlepiej by do niego pasował, w jakim chciałby go zrobić. Wtedy dobieramy do klienta określonego tatuatora, który w danym stylu czuje się najlepiej. Staramy się sobie pomagać nawzajem. Duży nacisk kładziemy na rozmowę z klientem. Staramy się sami coś doradzić, wybadać, czego on tak naprawdę potrzebuje, a potem przygotowujemy dla niego indywidualny, określony, konkretny wzór. Klienci są różni. W większości przypadków klient wybiera określony wzór, ale pozwala mi na tzw. „wolną rękę” i na różne korekty. Generalnie dużo rozmawiamy. Chodzi o to, żeby moja wizja tatuażu pokrywała się z tym, jak widziałby to sam klient. Siadamy, rozmawiamy, próbujemy coś dopasować tak, żeby było dobrze.

Czy po tylu latach pracy w tej branży sprawia Ci to jeszcze frajdę? Czy stało się może formą „nudnego rzemiosła”?
Powiem prawdę. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z roku na rok mam z tego coraz większą frajdę. Czuję, że wykonuję pracę, w której się spełniam, która jest moją pasją, moim hobby. Kocham tatuaże. Złoszczę się, gdy ktoś o nie nie dba. W tym co robię spełniam się w stu procentach. Nigdy nie myślałem, żeby z tego zrezygnować. Czasami zmęczenie daje znać o sobie – wzrok, kręgosłup, niewygodna pozycja, wielogodzinne skupienie, ale po odpowiednim wypoczynku wszystko wraca do normy.

Czy miałeś jakieś niestandardowe, zaskakujące, niecodzienne sytuacje w związku z tym, co robisz? Jakichś nietypowych klientów? Kogoś sławnego na przykład?
Tak, czasami zdarzają się nietypowe sytuacje – tatuaże na twarzy, na głowie, pod pachą… Tak samo nietypowe wzory. Miałem kiedyś klienta, który chciał wytatuować sobie na przedramieniu pralkę automatyczną. Myślałem wtedy, że ktoś mnie wkręca, że to żart (śmiech). Okazało się jednak, że pralnia w jego domu, to było miejsce, gdzie spędzał z bratem bardzo dużo czasu, tam się bawili, rozmawiali, spędzali razem czas. Dlatego to miejsce dobrze mu się kojarzyło i przywoływało fajne wspomnienia. Było to zabawne doświadczenie, a jego zlecenie oczywiście wykonałem. Sławni ludzie? Tak, ale nie będę mówił konkretnie kto. Po prostu prosili o anonimowość.

Czy wykonanie tatuażu wiąże się z jakimiś ograniczeniami, przeciwwskazaniami?
Na pewno choroby skóry – egzema, nowotwór skóry, podrażnienia, etc. Nie tatuujemy też miejsc świeżo opalonych. Staramy się zachować maksimum bezpieczeństwa. Przed sesją prosimy też klientów, żeby odstawili używki typu alkohol, napoje energetyczne. Niewskazana jest też kawa. Wszystko, co podnosi niepotrzebnie ciśnienie krwi, powoduje, że praca jest bardziej uciążliwa. Zawsze jest to też sprawa indywidualna każdego organizmu.

Co jest najważniejsze, aby być dobrym tatuatorem? Wyobraźnia, dokładność, fantazja, cierpliwość? A może jeszcze coś innego?
Na pewno wszystko po trochę. Lepszym tatuatorem będzie jednak osoba, która ma jakieś przygotowanie artystyczne w jakiejś dziedzinie – rysunek, malarstwo, grafika komputerowa. Osoby, które chcą zacząć się uczyć sztuki wykonywania tatuażu muszą uzbroić się w cierpliwość i postawić na ciągły osobisty rozwój. Ja jestem akurat samoukiem i wiem ile potrzeba lat, żeby dojść do odpowiednich efektów. Jest to ciężka praca, która nie kończy się na wyjściu ze studia. Po godzinach pracy rysujemy, myślimy nad nowymi pomysłami, koncepcjami dla kolejnych klientów. Trzeba mieć do tego serce. Jest to też dziedzina, której nie da się nauczyć w szkole, która też cały czas się rozwija – np. łączenie stylów, wzory „3D”, etc. Ważne jest też wypracowanie z czasem „własnego stylu”.

Jaka jest średnia wieku Twojej klienteli?
Przedział wiekowy to bardzo duży rozrzut. Nie tatuujemy jednak osób niepełnoletnich. Dlaczego? Ze względu na to, że często są to decyzje nieprzemyślane. Wzór, napis, który dziś wydaje się im fajny, modny, za chwilę może przestać im się podobać, bądź zmienią się ich preferencje, okoliczności, sytuacja życiowa. Dlatego staramy się ich trochę „przytrzymać”, porozmawiać, uzmysłowić, że będzie to jednak na ich ciele przez całe życie. A starsza klientela? Mój rekordzista miał 81 lat – wykonałem dla niego zamówiony portret. Widzę też, że coraz więcej osób starszych decyduje się na tatuaż – w pewnym sensie spełniają jakieś swoje marzenia sprzed lat. Prowadzą ustabilizowane życie, mają odchowane dzieci, mogą więc sobie na pewne rzeczy swobodnie pozwolić.

Czy można powiedzieć, że obecnie wykonywanie tatuażu to forma sztuki? Czy czujesz się bardziej artystą, czy rzemieślnikiem?
Na pewno nie rzemieślnikiem. Cały czas staram się rozwijać, przemycać do swoich prac jakieś nowe rozwiązania, pomysły. Mówię tutaj o doborze kolorów, o doborze „stylówki” w jakiej wykonana będzie dana praca. Na pewno nie jest to tylko powielanie schematów.  Nie podchodzę do swojej pracy „rzemieślniczo”, schematycznie. Na pewno nie.

Czy istnieje w Polsce jakaś instytucja zrzeszająca wykonawców tatuaży? Czy macie jakieś zloty, szkolenia, spotkania w celu wymiany doświadczeń?
Oczywiście. Temu służą spotkania w formie Konwencji Tatuażu, które odbywają się w większych miastach jak Kraków, Katowice, Warszawa, Wrocław. Tam można pokazać swoje prace, zaprezentować się, spotkać, wymienić doświadczenia. Istnieją również seminaria dla wykonawców tatuażu. Znani artyści dzielą się na nich swoją wiedzą jakich używają igieł, w jaki sposób dobierają kolory, jakich używają maszynek, w jakich technikach pracują. Trzeba się rozwijać. Ja też cały czas się uczę. To co robię staram się robić dobrze, ale trzeba też stawiać na rozwój. Na Konwent Tatuażu może przyjść każdy. Czasami są to imprezy płatne, czasami jedno, czasami dwudniowe. Można przyjść, porozmawiać, podpatrzeć pewne rzeczy. Na pewno jest to bardzo rozwojowe. Za seminaria trzeba już zapłacić. Dużo informacji na ten temat można znaleźć też w Internecie.

Jakiego tatuażu nigdy nie podjąłbyś się wykonać? Jakiego wzoru, bądź w jakimś określonym miejscu na ciele?
Na pewno nie podjąłbym się wykonania tatuażu w formie symboli totalitarnych. Na pewno też nie wykonałbym prac obraźliwych, niosących kontrowersyjne treści, czy przesłania. Ale nie wykonałbym też tatuażu, który do danej osoby totalnie nie pasuje. Starałbym się ją od tego odwieść, bądź zaproponować coś innego. Wiele osób przychodzących do studia chce „strzelić sobie w kolano” wzorem, który przynoszą. Wzór, który dobrze wygląda na dużym chłopie, niekoniecznie będzie dobrze wyglądał na kimś drobnej postury. Budowa ciała też jest bardzo ważna. Ważne są krągłości ciała. Duży nacisk kładę na to, żeby w cała kompozycja była spójna. Jest to bardzo istotne.

Czy chciałbyś kogoś pozdrowić?
Pozdrawiam wszystkich naszych przyjaciół, osoby które nas wspierają, które były nam zawsze przychylne. Osoby, które były z nami zarówno w dobrych, jak i złych chwilach. Pozdrawiam też moją rodzinę, moją kobietę Paulę, doceniam jej cierpliwość. Pozdrawiam moje dzieciaki Oliwię i Dawida. I oczywiście wszystkich naszych znajomych oraz obecnych, jak i przyszłych potencjalnych klientów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *