Obama?… Dlaczego nie?!… Czyli Tarnobrzeg Tu Żyjemy

Ten naśladujący nieco styl barokowy tytuł nie sugeruje, że będzie o historii. Będzie o niej, ale tej tworzonej współcześnie przez tarnobrzeskich seniorów dla tarnobrzeżan, choć, mam nadzieję, że nie tylko.

 

DSC0001 573x1024 - Obama?... Dlaczego nie?!... Czyli Tarnobrzeg Tu Żyjemy

Obama w Tarnobrzegu…

W Domu Dziennego Pobytu w Tarnobrzegu gościliśmy swego czasu ojca Leona Knabita, znanego benedyktyna z Tyńca, autora wielu książek, publicystę a tak zwyczajnie bardzo dowcipnego i pogodnego człowieka. Było to spotkanie niezwykłe, bo i gość był takowy. Zwiedził każdy zakątek naszego Domu i z każdym kto chciał z nim porozmawiać – porozmawiał. W ogóle się nie spieszył, co nieczęste w tych czasach. Po pożegnaniu zakonnika, ale jeszcze pozostając w aurze, którą roztaczała znana osobistość oraz w atmosferze anegdot i pysznego poczucia humoru ojca Leona skorzystałem z okazji i wychodzącym na obiad uczestnikom zapowiedziałem: „Proszę Państwa, w przyszłym tygodniu – Barack Obama!” Oczywiście rozległ się powszechny śmiech… Działo się to już bez mała cztery lata temu i nie wszystko dokładnie pamiętam, ale wieść niesie, że podobno wskutek hałasu związanego z wychodzeniem gościa jeden z naszych seniorów zapytał sąsiada:

– Co on powiedział?

– Że przyjedzie do nas Obama – padła odpowiedź.

– Kto?! – niedosłyszał w tumulcie pytający.

– Barack Obama!

– Aaa… Obama… No, czemu nie, jak chce niech przyjedzie…

 

Przestać narzekać i zacząć żyć, adresujemy właśnie do tych, którzy wiecznie są niezadowoleni, tak by odnaleźli radość z posiadania tego, co się już ma i by dobra materialne i duchowe umieli pomnażać w zdrowy sposób, zrywając z tworzeniem atmosfery w stylu: źle było, źle będzie w Polsce, zawsze i wszędzie, oprócz nas, wszyscy są w błędzie.

Leon Knabit, Nikt nie jest byle jaki, op. cit., s. 32.

Tu żyjemy i działamy

Jak widać choćby na tym anegdotycznym przykładzie, Tarnobrzeg jest już gotowy na gości z pierwszych stron gazet. Nie tylko polskich. Obama co prawda jeszcze nie przyjechał, ale kto wie… Wielokrotnie się słyszy narzekanie, że jesteśmy miastem prowincjonalnym, bez przyszłości, w którym nic się nie dzieje. Co do perspektyw rozwoju i wyludnienia miasta, statystyki zwykły potwierdzać tę niekorzystną konstatację. Nie wdając się w dyskusję nad prawdziwością tych sądów i przypuszczeń, pozostaje albo stąd wyjechać i układać sobie życie gdzie indziej albo każdy na własny rachunek próbować zbudować własny świat dla siebie i swoich bliskich a to już będzie tworzyć podwalinę do lepszego i bardziej przyjaznego miasta dla nas wszystkich.

A potencjał i możliwości są. Ludzi z pasją, zaangażowaniem i poświęceniem jest bez liku. Wystarczy się tylko rozejrzeć i wykazać nieco wysiłku i dobrej woli której nigdy za wiele. Patrząc z perspektywy seniora, który jest w miarę sprawny i zdrowy, ma aspiracje aktywnego uczestniczenia w życiu społecznym miasta, a na dodatek wchodzi w skład instytucji zawodowo zajmującej się osobami starszymi – możliwości rysuje się sporo. Jest Rada Seniorów, prężnie działające: Uniwersytet Trzeciego Wieku, Kluby Seniora przy Środowiskowym Domu Kultury, Polski Związek Działkowców, związki różnych grup zawodowych skupiających emerytów i rencistów, stowarzyszenia. Wszystkie one na co dzień skupiają się na pracy na rzecz osób starszych – wykorzystania ich potencjału i wolnego czasu dla ich dobra, ale także dla pozostałych mieszkańców miasta, którzy obserwują te działania, bądź także w nich biorą czynny udział. Z ofertą dla wszystkich tarnobrzeżan, w tym dla seniorów, wychodzą inne instytucje: Muzeum Historyczne Miasta Tarnobrzega, Tarnobrzeski Dom Kultury, Miejska Biblioteka Publiczna, Biblioteka Pedagogiczna i wiele wiele innych.

Muszę przyznać, że nie zdarzyło mi się w tym naszym może i niedoskonałym Tarnobrzegu, iż ktoś odmówił przyjścia na spotkanie z naszymi seniorami, że zażądał jakichś gratyfikacji (wręcz przeciwnie – po dziś dzień zarzucają niektórzy, iż śmiałem im o czymś takim wspomnieć), że nie udało się zorganizować jakiegoś przedsięwzięcia bo współpracownicy z zewnątrz zawiedli, że trzeba było szukać sponsora tomiku wierszy naszych poetek – po prostu wiersze były dobre i tomik został wydrukowany…

Będąc kiedyś na prezentacji naszego Domu w auli Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnobrzegu, pod koniec spotkania zadałem pytanie słuchającej młodzieży: czy ktoś z Was doświadczył kiedyś tylu wrażeń co nasi seniorzy? Odpowiedzią była cisza i przeczące kiwanie głową. A nasza prezentacja odnosiła się zaledwie do jednego roku działalności Domu a i to, z powodu ograniczonego czasu, nie sposób było o innych aktywnościach naszych uczestników powiedzieć… Zatem skala wydarzeń w każdej wymienionej wcześniej instytucji jest na tyle duża, że nie można twierdzić, iż mieszkamy w mieście w którym się nic nie dzieje i nic nie robi dla ludzi. Właściwie każdy dzień przynosi możliwość uczestnictwa w jakimś wydarzeniu kulturalnym, sportowym, rekreacyjnym czy edukacyjnym. Nie rzadko jest problem z ich wyborem, bo zdarza się, że odbywają się w tym samym czasie. Z pewnością dużym zadaniem będzie znalezienie sposobu dotarcia do osób, które o tym nie wiedzą i zapewnienie im możliwości współuczestniczenia w realizowanych projektach. W DDP mawiamy, że najatrakcyjniejsze wydarzenia i imprezy to te o których tak naprawdę nikogo oficjalnie nie informujemy…

DSC0101 4 1024x680 - Obama?... Dlaczego nie?!... Czyli Tarnobrzeg Tu Żyjemy

 

Ucieczka do przodu

Włodarzom miasta pozostaje już tylko zadbanie by tego wszystkiego nie zepsuć, ponieważ Tarnobrzeg już jest miastem, gdzie bardzo dużo się dzieje i dzięki ludziom pełnym energii i entuzjazmu, stwarza możliwości rozwoju własnej osobowości jego mieszkańcom. Pasowałoby tylko podjąć wyzwanie zatrzymania młodych oraz ludzi w średnim wieku poprzez zawodowe związanie ich z miejscem zamieszkania. Wówczas to miasto ponownie nabrałoby wiatru w żagle i już nie tylko dzięki wiedzy oraz doświadczeniu seniorów, ale i dzięki powiewu młodości mogłoby stanowić miejsce do którego nie tylko Obama, ale dajmy na to Meghan Markle i książę Harry czy papież Franciszek chcieliby zaglądnąć… Dla seniorów z DDP, jak widać po wstępie tego artykułu, nie stanowiłoby to znowu aż tak wielkiego zaskoczenia… Bo czemu nie?!

Krzysztof Kowalczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *