Ocalić od zapomnienia – księgi pamięci

„Żydowska społeczność Tarnobrzega na podstawie fragmentów księgi pamięci Dzikowa” to tytuł interesującego wykładu, który zaprezentowała uczestnikom tegorocznego VII Tygodnia Historycznego im. Kazimierza Wiszniowskiego pani Justyna Uchańska. Prezentujemy w niniejszym materiale meritum Jej prelekcji, oraz pozyskane zdjęcia i przetłumaczone fragmenty tarnobrzeskiej księgi pamięci Kehilat Tarnobrzeg-Dzików.


Tarnobrzeska księga pamięci Kehilat Tarnobrzeg-Dzików jest niewątpliwie istotnym źródłem historycznym nie tylko do badań społeczności żydowskiej, która zamieszkiwała Tarnobrzeg ale także źródłem informacji o samym mieście. Wydana została w Tel Awiwie w 1973 roku i obecnie znajduje się w nowojorskiej bibliotece, która udostępnia ją w postaci cyfrowej, w języku hebrajskim. Redaktorem tarnobrzeskiej księgi Kehilat jest J.J. Flajszer.

Czym są Księgi pamięci?

Księgi pamięci (sefer zikkaron), zwane również księgami kronik (sefer pinkas)  opowiadają o świecie żydowskiej społeczności, zniszczonej w wyniku Zagłady, zamieszkującej miasta, miasteczka i wsie położone na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej. Powstawały w latach powojennych z inicjatywy poszczególnych ziomkostw działających zarówno w Izraelu, jak i różnych krajach żydowskiej diaspory. Napisane są w językach jidysz i hebrajskim. Szacuje się, że do tej pory powstało ich około 800.

Autorami tekstów, które się na nie składają, są przede  wszystkim dawni mieszkańcy opisywanych miejscowości, czasem także zawodowi historycy piszący na zamówienie społeczności określone fragmenty.

Większość z ksiąg ułożona jest według podobnego schematu. Na początku znajduje się artykuł zawierający zarys dziejów danej miejscowości, następnie teksty omawiające szczegółowo życie religijne, gospodarcze, społeczne, polityczne i kulturalne, przeróżne organizacje, zrzeszenia i ugrupowania działające na danym terenie. Kolejna część poświęcona jest często poszczególnym ulicom, budowlom i innym szczegółom topograficznym, a także ważniejszym lub szczególnie barwnym postaciom. Ważną część księgi stanowią relacje dotyczące Zagłady, wspomnienia o zamordowanych i świadectwa spisane przez ocalałych. Na końcu znajdujemy nekrologi poświęcone poszczególnym mieszkańcom, nierzadko całym rodzinom. W wielu księgach pamięci nie brakuje twórczości literackiej, często amatorskiej, ale także wyższego lotu, fragmentów prozy i utworów poetyckich poświęconych danemu miastu czy miasteczku. Bardzo ważny element stanowi ikonografia: plany, zdjęcia, reprodukcje obrazów i dokumentów. Wiele wspomnień, zwłaszcza tych pisanych na gorąco, wyróżnia duży ładunek emocjonalny, czasami także brak obiektywizmu. Mimo to stanowią cenny materiał dla historyka i badacza kultury.

Nadrzędnym celem przyświecającym autorom i wydawcom żydowskich ksiąg pamięci było ocalenie od zapomnienia poszczególnych osób lub społeczności, która już nie istnieje. Powstały dzięki temu interesujące zbiory  wspomnień, które mogą dostarczyć wielu cennych informacji.

Z terenów dzisiejszego województwa podkarpackiego znane są 24 księgi pamięci, tj z Baranowa Sandomierskiego, Brzozowa, Cieszanowa, Dębicy, Jarosławia, Jasła, Kolbuszowej, Korczyny, Leska, Leżajska, Łańcuta, Przemyśla, Radomyśla Wielkiego, Rzeszowa, Rozwadowa, Rymanowa, Sanoka, Strzyżowa, Tarnobrzega i Zaklikowa. Po dwie księgi posiadają: Mielec i Dynów. Niestety tylko księga Dębicy została przełożona na język polski i w 2014 roku wydało ją przemyskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Niektóre z ksiąg przetłumaczono na język angielski, jak księga z Brzozowa, Korczyny i Strzyżowa.

Tarnobrzeska księga, spisana w języku hebrajskim spoczywa w nowojorskiej bibliotece. Zawiera głównie wspomnienia tych co przeżyli Zagładę. Wspomnienia dotyczą samego Tarnobrzega, a więc do roku 1942, potem bowiem już Żydów w naszym mieście nie było. Posiada 387 stron i jej zawartość stanowi dla nas wielką tajemnicę.

Marzeniem pani Justyny Uchańskiej jest przetłumaczenie księgi Kehilat na język polski. Zdeklarowała, przy wsparciu Anny Żarów – dyrektorki Biblioteki Pedagogicznej, podjęcie starań w tym kierunku. Jej przetłumaczenie uzupełniłoby wiedzę o historii naszego miasta i życia jego dawnych mieszkańców. Na ten moment dysponujemy niewielkimi fragmentami w języku angielskim, które traktują o codziennym życiu społeczności żydowskiej.


Prezentujemy kilka kart księgi pamięci Kehilat Tarnobrzeg-Dzików
oraz przetłumaczonych z języka angielskiego jej fragmentów
.

 

ksiegi 4 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księga 2 1024x641 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księga 3 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księga 6 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księga 7 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księga 10 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księga 15 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księga - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księga11 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księga13 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

księgi8 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

kszięga13 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

xxx 1 - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

 

xxxxx - Ocalić od zapomnienia - księgi pamięci

 

Przetłumaczone fragmenty księgi pamięci
(bez korekty, tak jak otrzymaliśmy)

Pierwsze działania Rav Eliezera
Historia dotyczy względnie wybitnej wdowy, która prosi rabina o dopasowanie. Sugeruje Shimona Friedmana z pobliskiego miasta. Wszystkie doniesienia o jego stypendium i osobowości są wspaniałe, ale doniesienia o jego zdrowiu są bardzo zniechęcające. Wdowa informuje rabina, który mówi jej: „Nie martw się, jego studium Tory będzie jego tarczą i dożyje co najmniej 75 lat”. Wdowa się zgodziła. Czy muszę dodać wniosek?

Opowieści o Ravie Meirie z Dzikowa
Historie, które zamierzam opowiedzieć, zostały mi powierzone przez mojego ojca błogosławionej pamięci i odnoszą się do rzeczy, które nie wydarzyły się u nieznajomych, ale u nas, w mojej rodzinie. Moi znajomi wiedzą, że nie jestem chasydem, ale nie mogę uniknąć faktu, że coś w rabinach wskazuje na ich związek ze Stwórcą. Nie są zwykłymi Żydami, ale dotykają ich mocarstwa.

Kiedyś przytrafiła mi się bardzo dziwna rzecz. Byłem na cotygodniowych targach w Majdanie, które odbywały się w każdy poniedziałek. Choć było to małe miasteczko, miało bardzo duże targi i przybywali rolnicy i kupcy z całego regionu. Większość handlu dotyczyła koni i bydła, a handel narzędziami drewnianymi był również ożywiony. Poszedłem z moim ojcem. Kupował drewniane narzędzia, a następnie sprzedawał je w Dzikowie z dobrym zyskiem. Po drodze mój ojciec włożył rękę do kieszeni i powiedział „biada mi”. Jego pieniędzy już nie było. Wszystko, co miał – 134 Reinish (jednostka pieniężna) zniknęło. W tamtych czasach była to nie mała fortuna. Co robić?  W drodze do domu zatrzymał się u Rav Meir i opowiedział mu swoją historię. Rabin powiedział mu: „Yudel, nie płacz. Posłuchaj mojej rady. Idź do księdza w mieście – jest moim przyjacielem – i powiedz mu w moim imieniu, bo rzeczywiście jesteśmy przyjaciółmi, że cię przysłałem, ponieważ może ci pomóc. Powiedz mu wszystko”. Po tym, jak ksiądz usłyszał historię mego ojca, powiedział mu, aby wrócił do domu. Jaki miał wybór? Wrócił do domu w smutku i udręce, ponieważ przez cały tydzień był bez pieniędzy i przez cały tydzień czekał na cud, który musiał się wydarzyć.

Kapłan podszedł do mnie z moim portfelem i pieniędzmi i powiedział: „Masz szczęście. Kiedy mnie zostawiłaś, przyszła do mnie kobieta i powiedziała, że ​​znalazła portfel z pieniędzmi, a ja powiedziałem jej, żeby przyniosła mi go bez pośpiechu, bo inaczej może się wydarzyć tragedia. Oczywiście przyniosła je natychmiast. Kapłan zakończył: „Weź pieniądze i pozdrów rabina. I następnym razem bądź bardziej ostrożny, ponieważ nie można polegać na cudach.”

Morderstwo w szabat
W szabat, o którym mowa, wszystko było w porządku. Śpiew hymnów można było usłyszeć tu i tam, i nagle doszło do zamieszania i usłyszeliśmy okrzyki: „Było morderstwo, tam, tam…”. Ofiarą był Rav Yisroel Kamilover (wzięty od imienia wioski, w której mieszkał), ale którego nazwisko to tak naprawdę Noybiert. Został zamordowany, pobiegliśmy na miejsce i tam zobaczyliśmy go leżącego na podłodze w kałużach jego krwi. Rav Israel był sprzedawcą używanego metalu i tak zarabiał na życie. Mieszkał z żoną, a jego jedyny syn wyemigrował do Ameryki. Pytania, które były w powietrzu, brzmiały: „Kto go zamordował i jak morderca (y) uciekł (a), że nikt go nie widział? Nawet sądząc, że antysemityzm jest w powietrzu, morderstwo naprawdę wywołało fale wstrząsów wśród społeczności. Przyszli nawet wyżsi urzędnicy i zażądali szybkiego i dokładnego dochodzenia. Potem ktoś zgłosił, że widział mordercę uciekającego z domu w kierunku dworca kolejowego i do okolicznego lasu. Policja przejęła wóz z końmi i ruszyła za nim, a my, młodzież, również ruszyliśmy w stronę lasu. Zostaliśmy jednak zatrzymani. Chwilę później usłyszeliśmy strzały, a kilka minut później przyjechała policja. Dowiedzieliśmy się, że pierwsze były strzały ostrzegawcze wystrzelone w powietrze, ale zabójca nie zatrzymał się i nie podniósł rąk w powietrze, ale wystrzelił na policję. Na szczęście dla nich nie trafił, ale jego zabili. Tłum, który zgromadził się mówił: „Szkoda, że ​​ten młody człowiek stracił życie z powodu Żyda”. Później odkryto, że morderca chciał się ożenić i potrzebował funduszy. Znał zwyczaje szabatowe i czekał, aż żona wyjdzie, a potem wszedł do domu, by dokonać rabunku.

Źródła:
„Wiadomości Uniwersyteckie”, 23-25 maja 2003, s. 21-23;
Biuletyn: Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej nr 4;
www.archive.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *