Pastowanie chleba czas zacząć

Polacy otwierają się na różne „smaki świata” w swoich kuchniach. Mimo to pieczywo jest wciąż liderem, pieszczącym o poranku i wieczorem nasze podniebienia. Na chleb zacząłem patrzeć zupełnie inaczej po lekturze znakomitej powieści Wiesława Myśliwskiego „Kamień na kamieniu”. A rozdział traktujący o chlebie zapadł mi głęboko w pamięci. Potem zawitałem na wyspy brytyjskie, gdzie wbrew powszechnej opinii też istnieje dobry chleb, ale podobnie jak w Polsce trzeba go szukać w dobrych piekarniach, a nie w supermarketach. Jednak to Brytyjczycy nauczyli mnie fantazyjnego myślenia na temat pospolitych kanapek. Takiej różnorodności dodatków do zwykłych „sandłiczy” nigdy wcześniej nie widziałem. To nie tylko ketchup czy majonez. Dziesiątki różnych składników i feeria nie tylko kolorów, ale także smaków.

Trudno znaleźć osobę, która nie rozkoszuje się smakiem zwykłej kromki chrupiącego, jeszcze ciepłego chleba, i jak mawia Robert Makłowicz: „li tylko ze słuszną porcją masła i odrobiną soli”. Ja w takim przypadku wspominam piętkę. Często nasza kanapka sprowadza się do włożenia pomiędzy kromki jakiegoś plastra sera lub wędliny. Dobrze, gdy dołożymy do tego jakiś zielony liść. Dlatego dziś proponuję wszystkim zrobić kolejny kroczek o jeden stopień w górę, w kierunku różnorodności i zabawy ze smakami. Przy czym pamiętajmy, że dobry chleb grał tu będzie bardzo ważną rolę.

Pastowanie chleba, choć tytuł mało kulinarny, to symbolicznie nawiązuje do dbałości o elegancję. Tak jak dbamy o dobre buty, tu zadbamy o dobry chlebek. W głównej roli obsadziłem rośliny strączkowe, z których powstały trzy proste, ale pyszne pasty. Skutecznie zastępują wszelkie inne smarowidła, szczególnie te wojujące ze sobą, jako masło i margarynę. Pozbawione wad, dostarczają cennych składników odżywczych naszym organizmom. To mnóstwo białka, nawet więcej niż w mięsie. Są bogate w składniki mineralne, takie jak żelazo, wapń, fosfor, magnez, jod czy potas. Do tego wszystkiego dostarczają mnóstwo energii. To tylko kilka z wielu cennych właściwości tych roślin, które w połączeniu z pieczywem stają się dla nas samym zdrowiem.

Pasta z czerwonej fasoli – speedy Kidney Gonzales

6 pastowanie pasta z czerwonej fasoli 1024x578 - Pastowanie chleba czas zacząć

Ta pasta sprawi, że gdy zobaczysz w sklepie puszkę czerwonej fasoli to natychmiast wrzucisz ją do koszyka, a dźwięk blendera lub miksera będzie często uprzyjemniał oczekiwanie na pyszne śniadano. Choć ja fasolkę ugniatam po prostu widelcem. Przepis przydatny, gdy trzeba zrobić coś z niczego, także na niespodziewaną imprezkę, bo może służyć jako pyszny dip do nachosów.

Przepis:

Fasolę z jednej puszki odcedzamy i przenosimy do głębokiej miski. Widelcem ugniatamy ją na gładką masę, ale można użyć tez blendera. W przypadku gotowanej fasoli (200-250g ugotowanej) można dodać kilka łyżek wody, w której gotowała się fasola,tak aby zachować konsystencję pasty.

Do przygotowanej pasty dodajemy trzy łyżeczki przecieru pomidorowego, posiekaną jedną cebulkę lub pęczek szczypiorku, a następnie połowę łyżeczki słodkiej papryki, choć może być też i wędzona. Dodajemy ok. trzech łyżek dobrej oliwy z oliwek, dobrą szczyptę oregano, sól i pierz do smaku. Zwolennicy kapsaicyny mogą dodać także trochę sproszkowanego chili. Dobrze mieszamy, smarujemy chlebek i gotowe.

Czas na hummus w klasycznej formie

6 pastowanie Czas na hummus w klasycznej formie 1024x578 - Pastowanie chleba czas zacząć

Kto by przypuszczał, że humus połączy kiedyś różne kultury. Dziś zasmakowano w nim chyba na wszystkich kontynentach. Jego tajemnica tkwi w dobrze ugotowanej ciecierzycy, obranej z łupinek, paście sezamowej i blendowaniu, pozwalającym uzyskać aksamitną konsystencję. Do humusu możemy dodać suszone pomidory, oliwki lub upieczoną marchewkę czy buraka i w każdym wariancie otrzymamy całkowicie nowy, niepowtarzalny smak. Ale baza zawsze jest ta sama.

Przepis:

Kubek ugotowanej ciecierzycy (w ostateczności jedna puszka gotowej) umieszczamy w wysokim naczyniu. Dodajemy 3 łyżki tahini (pasty sezamowej), ząbek czosnku, 2 łyżeczki kuminu, 2-3 łyżki soku z cytryny, pół łyżeczki soli i 6 łyżek wody, choć najlepiej tej pozostałej po gotowaniu ciecierzycy. Wszystko blendujemy na aksamitną, gładką pastę. Przekładamy do miseczki, polewamy oliwą z oliwek, dodajemy oliwki, posiekaną pietruszkę lub szczypiorek. Na wierzchu posypujemy mielonym kolorowym pieprzem. Ja posypuje też ziarnami czarnuszki.

„Smalec” z białej fasoli

6 pastowanie „Smalec” z białej fasoli 1024x578 - Pastowanie chleba czas zacząć

Dbasz o linię, lekarz zabronił jedzenia smalcu. To nie koniec świata. Mam na to zdrowy sposób. Jest nim pasta smakująca niczym domowy smalec, ale bez tłuszczu zwierzęcego. Można się zdziwić jak wiele osób może się nabrać, będąc przekonanym, że je najprawdziwszy smalec ze słoniny. Siła roślin, daje radę.

Przepis:

Na patelni rozgrzać olej i dodać posiekane w kostkę 2 cebule. Dodać kuleczkę ziela angielskiego i jałowca. Dorzucić jednego goździka, 2 liście laurowe i jeden rozgnieciony ząbek czosnku. Smażyć na małym ogniu do czasu, aż cebulka będzie złota. Na koniec dołożyć płaską łyżkę oleju kokosowego.

Zblendować półtorej szklanki ugotowanej fasoli lub jedną puszkę białej fasoli, razem z połową łyżeczki oregano, jedną łyżką sosu sojowego oraz solą i mielonym czarnym pieprzem do smaku. Dolać sześć łyżek wody i zamieszać. Pokroić cztery śliwki suszone na małe kawałki i dodać do zblendowanej fasoli razem z podsmażoną cebulką, ale bez twardych przypraw, ziela, jałowca, liścia laurowego. Ponownie zblendować, ale krótko na niezbyt wysokich obrotach, by składniki się połączyły, ale żeby blender nie zmielił ich na gładką pastę – kawałki cebulki i śliwek powinny być wyczuwalne.

Najlepiej smakuje po schłodzeniu w lodówce, obowiązkowo na dobrym chlebie i z kiszonym ogórkiem.

Robert Chrząstek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *