Pokolenie tarnobrzeskiego Street Workoutu

Street Workout Tarnobrzeg to grupa młodych ludzi związana z ćwiczeniami kalistenicznymi na wolnym powietrzu. Z grupą SW TBG w składzie: Szymon Zych, Kamil Orłowski, Karol Śmiałek, Dominik Wdowiak, Krzysiek Kuczyński i Tomek Pęczkowski rozmawiały Natalia Szewc i Marta Wesolińska.

1 IMGP1942x 1024x738 - Pokolenie tarnobrzeskiego Street Workoutu

Co możecie powiedzieć o Street Workout TBG?
SW TBG jest to grupa pasjonatów sportu street workout, którzy pochodzą z Tarnobrzega. Jest to odłam gimnastyki ćwiczonej na świeżym powietrzu, polegającej na treningu z własną masą ciała.

A zgłębiając temat…
Sport ten był spopularyzowany w Stanach Zjednoczonych. Zaczęło się od tego, że ludzie nie mający pieniędzy na siłownię wychodzili na place zabaw i tam się podciągali. Teraz z biegiem czasu sport ten się rozwinął i mamy specjalne place przygotowane do tej dyscypliny.

U nas w mieście posiadamy kilka takich placów prawda?
Tak, jeden przy Gimnazjum nr 2 – plac wystarczający dla normalnego użytkowania, drugi, lepszy nad Jeziorem Tarnobrzeskim, bardziej przystosowany do freestyle’u i zaawansowanych ćwiczeń.

Skąd wzięła się w Was ta pasja?
Szymon zauważył w Internecie filmik z grupą Bar Brothers i spodobało mu się to, co potrafią robić zawodnicy z własną masą ciała, jak skaczą przez drążek, podciągają się wiele razy i z jaką lekkością to robią. Sam zaczynał próbować.

Jak mniemam byłeś pierwszy w tej grupie, a dopiero potem reszta zaczęła się do Ciebie przyłączać. Jakie były początki?
W ubiegłym roku na wakacjach, między pierwszą a drugą klasą liceum zaczęły się nasze pierwsze grupowe treningi. Wtedy połączyliśmy nasze grupowe siły. Szymon pokazywał nam pierwsze ćwiczenia jak trenować. Powoli widać było efekty. Treningi te zaczęły wyglądać fajnie i nawzajem motywowaliśmy się do działania. To można uznać za nasz początek ze street workoutem.

Street workout dla Was to hobby, a może coś więcej?
Wydaje mi się, że to coś więcej. To nie tylko sam trening, ale też odżywianie oraz szeroko pojęty zdrowy styl życia.

Czy taka „zabawa” jest bezpieczna?
Powiedzmy, że ten poziom podstawowy, gdzie zajmujemy się bazą i podstawowymi ćwiczeniami jest bardzo bezpieczny, bo nie obciążamy stawów, tak jak na siłowni dodatkowym obciążeniem. W momencie wkroczenia na wyższy poziom jak np. Szymon, gdzie dochodzą elementy dynamiczne lub bardzo zaawansowane elementy statyczne mamy do czynienia z dużymi obciążeniami. Wtedy nie powiedziałbym, że sport ten nie jest kontuzyjny. Na poziomie zawodowym wizyta u fizjoterapeuty przynajmniej raz w tygodniu jest normą dla zawodników trenujących tą dyscyplinę sportu.

Co sprawia Wam największą satysfakcję?
Myślę, że największą satysfakcję sprawia moment, w którym nareszcie udaje nam się wykonać ćwiczenie, które trenowaliśmy przez ostatnie tygodnie czy nawet miesiące.

Jesteście zwartą grupą przyjaciół, kolegów, ale sukcesy często weryfikują przyjaźnie i relacje z bliskimi. Czy w waszym przypadku też tak jest?
Między nami jest tylko zdrowa rywalizacja sportowa i na pewno nie ma tutaj ani zawiści ani nieprzyjemnych sytuacji. Myślę, że bardziej motywujemy się nawzajem i sukcesy innych pchają nas do działania a nie cofają.

Przez waszą działalność w social media, upublicznianie zdjęć czy filmików z treningów jest o was dość głośno. Powiedzcie gdzie można was odnaleźć?
Można nas znaleźć na naszym fanpage’u na Facebooku SW Tarnobrzeg, a w przyszłości planujemy założyć konto naszej grupy na Instagramie i tam na bieżąco wstawiać nasze relacje z treningów.

Zauważacie, że inni podglądają Was podczas treningów?
Bardzo często zdarza się tak, że ludzie podchodzą do nas, gdy ćwiczymy i mówią, że kojarzą nas z Facebooka. Organizowaliśmy też treningi, gdzie ludzie, którzy nie trenują na co dzień mogli nauczyć się z naszą pomocą podstawowych ćwiczeń. My pilnowaliśmy, aby ich technika pozostała poprawna.

Czy w takim razie uważacie się za profesjonalistów?
W tym sporcie nie ma takiej definicji, ponieważ nie jest to sport zarejestrowany jako oficjalna dyscyplina, więc nawet jeśli ktoś posiada jakiś certyfikat to nie jest profesjonalistą i nie ma żadnych kwalifikacji. Myślimy, że z biegiem czasu zacznie się to zmieniać, ponieważ rośnie jego popularność.

Mówiliście, że ćwiczycie głównie nad jeziorem lub też w innych specjalnych miejscach na zewnątrz. Czy w takim razie nadchodząca pora roku będzie miała wpływ na wasze treningi?
Jak niedźwiedzie chowamy się na zimę. Przez okres zimowy tak naprawdę staramy się tylko utrzymać formę, a dopiero wiosna, lato, jesień to czas intensywnych treningów na zewnątrz, czas dalszego rozwijania umiejętności.

Co lub kto jest waszą największą motywacją?
Myślę, że motywujemy się nawzajem. W momencie, gdy ktoś już umie wykonać jakiś element a inni nie, to patrzymy na tą osobę i tworzy się taka zdrowa rywalizacja. Cel, żeby ją doścignąć i również wykonać to co ona potrafi. W grupie głównym motywatorem i lokalnym idolem jest właśnie Szymon.

Czy nie myślicie może w tej kategorii, że to Wy jesteście dla kogoś innego idolem? Ktoś kto ogląda wasze filmiki i co wyczyniacie na drążkach jest na pewno pod ogromnym wrażeniem waszych umiejętności…
Byłoby nam niezmiernie miło gdybyśmy kogoś zainspirowali, bo to jest chyba fajne uczucie, jeżeli ktoś patrząc na ciebie podejmuje jakieś zmiany w swoim życiu.

Czy macie może jakieś wskazówki dla osób, które chcą podążać waszą drogą?
Każdy może do nas napisać na Facebooku. Któryś z nas na pewno się odezwie i udzieli rad.

Fot. Wioletta Wojtkowiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *