Tarnobrzeskie symbole cz. I

Każde miasto ma jakiś symbol, który wyróżnia go na tle innych lub bezpośrednio kojarzy się z nim. Może to być pomnik, postać, zamek, drużyna sportowa, miejsce kultu… Czy Tarnobrzeg ma taki symbol? Dla każdego odpowiedź na to pytanie może okazać się inna. Jedni powiedzą „siarka” inni „zamek” ktoś powie „Bartosz”. Identyfikacja z danym symbolem zależna jest od wieku, historii naszej rodziny czy też chociażby wychowania, więc odpowiedź nie może być jednoznaczna. Myślę, że nasze miasto na przestrzeni wieków miało i ma trzy takie symbole. Dla naszych przodków symbolem jednoznacznie kojarzącym się z miastem i okolicą był obraz Matki Bożej Dzikowskiej. Dla innych od początku powstania takim symbolem był pomnik Bartosza Głowackiego – niemy świadek wszystkich ważnych wydarzeń rozgrywających się w naszym mieście. Dla pokolenia naszych rodziców i dziadków to była „siarka”, która z maleńkiego galicyjskiego miasteczka uczyniła w latach 60 i 70-tych XX wieku prężnie rozwijające się miasto.

6 Tarnobrzeskie symbole cz. I - Tarnobrzeskie symbole cz. ICudowny Obraz Matki Bożej Dzikowskiej

Mający wymiary 89 x 66,3 cm, namalowany został na płótnie techniką olejną. Jego powstanie datuje na czas między latami 1515 a 1540 i wiąże go z pierwszą fazą manieryzmu we Flandrii, zwanym również „romanizmem flamandzkim”. Obraz był własnością rodziny Białkowskich z Wołynia, do której trafił jako dar nieznanego żołnierza jazdy. Białkowscy przeprowadzając się do Polski centralnej ofiarowali obraz Janowi Stanisławowi Tarnowskiemu i jego żonie Zofii z Firlejów. Przez wiele lat zapomniany wisiał w jednej z komnat zamku dzikowskiego, a nawet w czasie prac remontowych został schowany. Po remoncie zawisł w pokoju Zofii  Tarnowskiej, skąd został przeniesiony do zamkowej kaplicy.

Kaplica zamkowa była nie tylko miejscem modlitwy dla Tarnowskich, ale również dla ludności okolicznej. Modląc się przed obrazem zaczęli oni doświadczać łask uzdrowień. Po ogłoszeniu dekretu biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego z 11 listopada 1675 r., uznającego wizerunek za cudowny, został 20 maja 1678 r. w uroczystej procesji przeniesiony do nowo powstałego klasztoru ojców dominikanów. Obraz stał się celem pielgrzymek, kult Matki Bożej Dzikowskiej rozrastał się. W roku 1686 ksiądz Wawrzyniec Święcicki zgromadził i opisał świadectwa uzdrowień.

Przed obrazem 5 listopada 1734 roku zawiązała się konfederacja w obronie króla Stanisława Leszczyńskiego (Konfederacja Dzikowska). Po rozbiorach rząd carski zakazał pielgrzymowania z Królestwa Kongresowego. Kult Maryi mimo tego nie osłabł. W ponad 300-letniej historii kilkakrotnie jeszcze obraz Dzikowskiej Pani wracał do dzikowskiej rezydencji.

W 1862 roku, po wielkim pożarze miasta, w czasie którego dotkliwie ucierpiał też kościół, trafił do Dzikowa na czas renowacji świątyni. W czasie ciężkich walk w 1915 roku Zdzisław Tarnowski w obawie przed zniszczeniem „widząc z zamku grożące niebezpieczeństwo, udał się do klasztoru, wyjął z czyjąś pomocą obraz z ram w ołtarzu i przeniósł do kaplicy zamkowej”. Za każdym razem Matka Boża Dzikowska w podniosłej atmosferze święta wracała do ołtarza głównego świątyni.

Cudowny obraz trzykrotnie, za pozwoleniem władzy kościelnej był uroczyście koronowany. Po raz pierwszy w 1904 roku przez biskupa przemyskiego Sebastiana Pelczara. Uroczystość zgromadziła wielotysięczny tłum po obu stronach Wisły. Uroczystości odbywały się na błoniach za klasztorem oo. Dominikanów.  Jak można przeczytać w wielu źródłach z tamtych czasów liczba pielgrzymów wielokrotnie przewyższała liczbę mieszkańców Dzikowa, Tarnobrzega i Miechocina. Pielgrzymi spali w stodołach, klasztorze i pod gołym niebem.  „ Przed cudownym obrazem, na błoniu nadwiślańskiem, zebrało się przynajmniej 30 tysięcy ludu. Ta zbita masa, przedstawiająca morze głów, sięga od kościoła prawie do brzegu Wisły.” (źródło: „Czas”  9 września 1904 r.).

W nocy z 20 na 21 czerwca 1927 roku po raz pierwszy ktoś odważył się zerwać koronę z wizerunku cudownego obrazu. Podjęte zostały starania, by wizerunek Matki Dzikowskiej ponownie zdobiły korony.

W efekcie zabiegów przeora, o. Brunona Janiewskiego,  6 lat po profanacji tarnobrzeskiej świątyni, 8 września 1933 roku z rąk biskupa Franciszka Bardy obraz otrzymał nowe korony. Władze Tarnobrzega, Dzikowa oraz rodzina Tarnowskich dołożyli wielu starań, by ta szczególna uroczystość miała nie mniej podniosły charakter, niż ta z początku stulecia. Uroczystości koronacyjne trwały 3 dni. Zainaugurowane zostały 5 września uroczystym nabożeństwem odprawionym przez proboszcza sandomierskiej katedry. W następnych dniach swoje homilie wygłaszali dominikańscy kaznodzieje: o. Lucjan Wołek, o. Anioł Siwek, o. Konstanty Żukiewicz. Podobnie, jak miało to miejsce podczas pierwszej koronacji, również i teraz do Tarnobrzega zjechały wielkie rzesze wiernych, by uczestniczyć w tym wielkim święcie Dzikowskiej Pani. W przeddzień uroczystości przyjechali do miasta biskupi: Franciszek Barda, Józef Jasiński oraz Wacław Kubicki. W przeciwieństwie do poprzednich uroczystości koronacyjnych, tym razem koronacji dokonano na wielkiej łące między zamkiem Tarnowskich a ich wymysłowskim folwarkiem. Nowe korony, wykonane ma wzór regaliów Kazimierza Wielkiego przez złotnika Ungera ze Lwowa od wcześniejszych różniły się kształtem. Reprezentujące typ regaliów otwartych, nawiązywały do koron średniowiecznych.

W wyglądzie koronowanego obrazu nic nie zmieniło się do późnego lata 1939 roku, kiedy w obliczu nieuchronnie zbliżającej się wojny regalia wraz z najcenniejszymi zbiorami kolekcji dzikowskiej zostały ściągnięte i wywiezione na wschód Rzeczypospolitej. Wierzono bowiem, że ewentualne działania wojenne nie zagrożą tamtym terenom. Zdeponowane ostatecznie w dominikańskim klasztorze w Żółkwi korony już nigdy nie wróciły do tarnobrzeskiego klasztoru. Po zakończeniu II wojny światowej wykonane zostały kopie, które umieszczono na obrazie. W 1954 roku, pomimo niezwykle ciężkich lat stalinizmu, obchodzono jubileusz 50-lecia pierwszej koronacji, w których udział wziął między innymi koronator z 1933 roku, biskup przemyski Franciszek Barda.

W nocy z 15 na 16 kwietnia 1959 roku po raz drugi dokonano sprofanowania świątyni i obrazu. Kopie koron z 1933 roku zostały skradzione i podobnie jak poprzednio, sprawcy nie zostali wykryci. Po 7 latach starań, 7 września 1966 roku Prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, ponownie nałożył na obraz korony.

Obraz kilkakrotnie też był poddawany pracom konserwatorskim. Przed pierwszą koronacją w 1904 roku prace przy obrazie prowadził malarz, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, Kazimierz Pochwalski. Z kolei przed trzecią koronacją w 1966 roku wykonano metalowe aplikacje pokrywające tło z motywami orłów i lilii andegaweńskich. Kolejne prace miały miejsce w 1996 roku. Zadania konserwacji na zlecenie o. Stanisława Repetowskiego OP podjął się wtedy Stanisław Filip z Jarosławia. Ostatnią jak do tej pory konserwację obrazu, w 2004 roku, przed uroczystościami rocznicy 100-lecia pierwszej koronacji obrazu, przeprowadziła Małgorzata Sokołowska z Krakowa.

Od czasu tych prac, decyzją o. Macieja Złonkiewicza OP z obrazu zdjęto sukienki.

Z uwagi na olbrzymi kult jakim obraz został otoczony na przestrzeni ponad 300 lat doczekał się naśladownictwa. Kopie obrazu wykonywano jako drzeworyt, miedzioryty, oleodruki czy mniej lub bardziej wierne oryginałowi obrazy olejne.  Najbardziej znane kopie obrazu znajdują się w kościołach w Chorzelowie, Tarnogrodzie, Dydni, Końskich, Wiśniowej, Męcinie, Padwi Narodowej. Zawędrował nawet pod Toruń do miejscowości Młyniec Drugi. Jego ludowe wersje znaleźć możemy w wielu kapliczkach przydrożnych min. w  Jodłówce Tuchowskiej, Łękach, Wilkowisku, Stalach i wielu innych. Podczas poszukiwań udało nam się zgromadzić informacje o ponad 30 kościołach i kaplicach w których obraz się znajduje, oraz o ponad 60 wizerunkach znajdujących się w muzeach, skansenach i prywatnych kolekcjach.

Piotr Czepiel

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *