Kazimierz Wiszniowski oczami dzieci

Dnia 19 listopada 2019 r., w drugim dniu VII Tygodnia Historycznego im. Kazimierza Wiszniowskiego, w Bibliotece Pedagogicznej w Tarnobrzegu, odbył się wieczór wspominkowy poświęcony inicjatorowi i patronowi tego cyklicznego wydarzenia.

Wspomnienia „Zawsze szukał dobra w człowieku – Kazimierz Wiszniowski – pamiętamy” przygotował Piotr Duma wspólnie z młodzieżą z Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego w Tarnobrzegu.

Pan Kazimierz Wiszniowski zmarł rok temu, 17 listopada 2018 r. Był społecznikiem, poetą, nauczycielem i tarnobrzeskim kuratorem oświaty, prezesem pierwszego tarnobrzeskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, felietonistą radiowym. Był postacią znaną ze swego zaangażowania w działalność edukacyjną, charytatywną oraz życie kulturalne. Jest autorem większości tekstów do albumu „Skaldowie dzieciom”, a także słów piosenki, którą zespół wykonał przed papieżem Janem Pawłem II podczas jego ostatniej pielgrzymki do Polski. W 2005 roku został odznaczony medalem Sigillum Civis Virtuti, najwyższym miejskim odznaczeniem przyznawanym rokrocznie ludziom związanym z Tarnobrzegiem, rozsławiającym jego imię i będącym przykładem dla przyszłych pokoleń.

Wieczór wzbogaciły, odczytywane przez pana Dumę, wspomnienia o ojcu, dzieci: Agnieszki Wiszniowskiej-Świder i Krzysztofa Wiszniowskiego, które prezentujemy, dzięki uprzejmości Pani Agnieszki. Zdjęcie dostaliśmy także od Pani Agnieszki. Zaznaczyła: Tato lubił to zdjęcie, bardzo mu się ono podobało…


Piosenki dla dzieci powstały, w większości po narodzinach Adasia, jedynego wnuka Taty. Temat ukochanych wnuków okazał się wspólnym z jednym z braci Zielińskich (ma wnuka Wojtusia) i podczas któregoś z ich spotkań powstał pomysł na płytę dla dzieci (przyp. red. album „Skaldowie dzieciom”).

Tato lubił dzielić się swoimi tekstami, odczytywać je różnym osobom przez telefon. Telefon był dla niego najważniejszym łączem komunikacyjnym ze światem, w życiu gubił wszystko i nigdy się tym nie przejmował, ale jak zgubił telefon to był „koniec świata”, bo Tato absolutnie nie mógł żyć bez telefonu.

Tato pisał raczej w samotności, w domu albo w którymś ze swoich „biur” jak nazywał pomieszczenia mu udostępnione przez Miasto TBG czy OO. Dominikanów. Lubił też pisać w Krakowie, gdzie wyjeżdżał do znajomych sióstr zakonnych.

Miał w życiu kilkanaście rowerów, był to jego ulubiony sposób poruszania się, przepisy ruchu drogowego używając roweru traktował dosyć nonszalancko. Tato był niesamowicie uparty, potrafił załatwić sprawy niemożliwe do załatwienia i ciągle myślał o innych. Lubił także mieć wiedzę co się dzieje „na mieście”. Bardzo lubił podróże, najważniejsze były zawsze te do jego ukochanego Krakowa, gdzie spędził lata młodości i do którego zawsze tęsknił i wracał. W ostatnich latach wykupił sobie karnet na mecze Wisły Kraków, której był zagorzałym kibicem. Prócz działalności kościelnej i społecznej uwielbiał pracę z młodzieżą, organizowanie wycieczek, wyjazdów. Regularnie organizował wyjazdy na koncerty do Filharmonii Rzeszowskiej.

Uwielbiał ziemniaki pod każdą postacią, na kolację np. ziemniaki w mundurkach, ser z cebulką i śmietaną oraz kwaśne mleko. Jedną z jego ulubionych słodkości był nugat. Lubił obdarowywać innych kalendarzami, książkami, kubkami i innymi rzeczami. Miał duże poczucie humoru i często żartował.

Agnieszka Wiszniowska-Świder

Warszawa, 20 listopada 2019 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *