Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy – kuźnia pomysłów i inicjatyw Moto-WOŚP Sandomierz

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Na dźwięk tych słów chyba nikt nie pozostaje obojętny, czy to nastawiony do niej pozytywnie, czy też negatywnie. Jednak nie ma wątpliwości, że od 27 lat, kolejne finały Orkiestry zbudowały i ugruntowały jej pozycję jako organizacji, że zainicjowały i sprowokowały wiele fajnych inicjatyw, że dały energię i bodziec do działania wielu ludziom. Dały także możliwość zrealizowania czasami szalonych, ale i nowatorskich pomysłów.

Bardzo budujące jest to, że w ramach WOŚP inicjatyw przybywa a nie ubywa. Zaczynaliśmy wszyscy 27 lat temu od pierwszych licytacji, zbiórek pieniędzy oraz pierwszych, skromnych koncertów. Okazuje się, że w ramach Orkiestry można zrealizować też wiele innych, tak naprawdę ograniczonych tylko ludzką wyobraźnią pomysłów.

Tak zrobił to w tym roku Sandomierz. Na wzór innych miast zrealizował event motoryzacyjny o nazwie Moto-WOŚP. W ramach tego przedsięwzięcia można było w niedzielę 13 stycznia przyjść i pooglądać jak wyglądają, jak jeżdżą i jak zbudowane są rajdówki i driftowozy startujące w amatorskich i profesjonalnych zawodach. Można było zajrzeć do środka, porozmawiać z kierowcami, a nawet, po wrzuceniu do WOŚP-owej puszki odpowiedniej kwoty, zasiąść obok rajdowego kierowcy lub driftera na tzw. „prawym” i zasmakować prawdziwej rajdowej lub driftowej adrenaliny, podczas kilkuminutowej przejażdżki. Chętnych nie brakowało o czym świadczy fakt, że na swoją kolejkę do przejazdu trzeba było czekać dość długo. Wszyscy jednak, którzy się zdecydowali  i odważyli wyglądali na bardzo zadowolonych.

Widzieliśmy w akcji m.in. driftowozy, rajdową Hondę Civic i Renault Clio Sport. Największym jednak zainteresowaniem cieszyła się oczywiście Subaru Impreza WRC (swego czasu królowa rajdów). Wydarzenie przyciągnęło naprawdę sporą rzeszę miłośników motoryzacji i cieszyło się bardzo dobrą frekwencją. Spora w tym zasługa dobrego, wcześniejszego „zareklamowania” imprezy, jej profesjonalnego przygotowania i poprowadzenia. Uczestnicy i widzowie mieli też możliwość zapoznania się ze sporą dawką rajdowej historii i szczegółów technicznych, omawianych na bieżąco przez prowadzącego konferansjera.

Rozmawiając tuż przed imprezą z organizatorami i zawodnikami zapytałem, dlaczego nie połączą tego z czymś w rodzaju prostych zawodów, próbą sprawnościową, tzw. „pachołkolandią” i przejazdem na czas dla amatorów motorsportu, którzy byliby potencjalnie zainteresowani taką rywalizacją. Organizatorzy, jako, że tego typu impreza została zorganizowana w Sandomierzu po raz pierwszy, chcieli, co wydaje się zrozumiałe, ograniczyć potencjalne ryzyko „nieprzewidzianych sytuacji” do minimum i bezpiecznie sprawdzić, czy wydarzenie spotka się z dobrą frekwencją, przyjęciem i zainteresowaniem. Jeśli będzie OK, pomyślimy o tym w przyszłym roku – poinformowali. Sądząc po efektach i sukcesie tegorocznej Moto-Orkiestry, trzymam kciuki – oby impreza z roku na rok rozkręcała się coraz bardziej, a organizatorzy nabrali wiatru w żagle.

Marzy mi się, by w przyszłym roku podobny event zagościł w Tarnobrzegu. Miasto mogłoby zorganizować go samodzielnie, czy też wspólnie z Sandomierzem, z którym zawsze łączyły nas dobre relacje. Wiele wspólnych, fajnych inicjatyw udało się już razem zrealizować. Pasjonatów motoryzacji w Tarnobrzegu, w co nie wątpię, nie brakuje, a pokaz możliwości rajdówek, przejazdy z drifterami, rywalizację dla amatorów można byłoby połączyć na przykład z pokazem pojazdów zabytkowych, quadów, etc. Podaję pomysł naszym lokalnym włodarzom pod rozwagę.

Nie ulega wątpliwości, że przy okazji realizacji prób sprawnościowych, rywalizacji dla amatorów, które nie wymagają ani od aut, ani od kierowców specjalnego wyposażenia i przygotowania możemy podnieść swoje umiejętności i kwalifikacje, porównać się z innymi. Jest to na pewno ciekawa, widowiskowa forma zarówno zabawy, jak i rywalizacji, przy okazji pozwalająca na złapanie motoryzacyjnego „bakcyla” i poszerzenia zainteresowań.

Wszystko to oczywiście w szczytnym, szlachetnym celu.

Łukasz Małecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *